All Posts By:mira

Inspirująca Mamuśka – Antilight

Chcę pozwolić mu zedrzeć sobie kolana, wejść na drzewo, chodzić w podartym ubraniu, być brudnym i szczęśliwym.

Kasia – Antilight. Kolejna kreatywna dusza, którą poznałam w Internetach dzięki wspólnej pasji – scrapbookingowi. Trochę ponad rok temu, kiedy próbowałam rozbujać niniejszego bloga zapytałam Kasię, czy odpowie mi na kilka pytań – była wtedy w ciąży i pomyślałam o zrobieniu eksperymentu – wywiad z Kasią przed urodzeniem córy i po jej urodzeniu. Doskonały moment na uchwycenie zmieniających się poglądów i perspektyw na macierzyństwo. Dziś mam przyjemność opublikować pierwszą część tego wywiadu. Poznajcie Kasię – introwertyczkę pełną tajemnic, sekretów i niezwykłych talentów! Pamiętacie ją z tego posta?

Przemyślenia przy okazji zbliżającego się Dnia Mamy

Czasem jestem zwyczajnie zmęczona macierzyństwem. Wyzwaniami rodzinnej codzienności. Tęsknię do czasów, kiedy nasza rodzina była dwuosobowa. Bez małego Gagatka Oli Fasoli – chodzącego chaosu i tornada. Taki spokój i wolność. Coś, co moja buntownicza dusza bardzo sobie ceni. Puszczam wtedy płyty z muzyką z tamtych lat i przenoszę się w czasie.

I już po chwili przypominam sobie momenty, takie jak dzisiejszy poranek, kiedy pierwsze co usłyszałam to słowa mojej dwulatki: „Kocham Cię bardzo!” i przytulas (a nie jest to dla niej takie zwykłe i codzienne, o nie nie!).

I wtedy żadne dawne dzieje nie mają większego znaczenia. Wzruszenie. Magia, którą Ola wniosła do naszego życia. I już mi lecą łzy po policzkach…

Szczęśliwego Dnia Mamy drogie Panie!

 

Jak w mojej głowie kiełkował pomysł o kreatywnym dzienniku

Hej hej hop hop! Jest tu kto??? Właścicielka tego bloga dawno nie zaglądała, a Wy? Czekacie na kolejnych słów kilka, czy naprawdę nikt już tutaj nie zagląda?

W ostatnich tygodniach bardzo dużo się działo w naszym rodzinnym życiu, bo zaraz po przebyciu jednej choroby leczonej przez trzy tygodnie antybiotykiem, Ola na tydzień wróciła do żłoba i co? I przyniosła kolejnego wirusa, który zafundował nam Święta Wielkiej Nocy w najlepszym hotelu we Wrocławiu: Szpitalu na Koszarowej! Ola zaliczyła odwodnienie i trzy dni z kroplówką. Łącznie w szpitalu spędziliśmy trzy i pół dnia, z czego trzy w całkiem niezłym humorze! Na szczęście Ola już dochodzi do siebie, a ja mam szansę napisać o pewnej akcji, która w ostatnich dniach (a właściwie tygodniach) pochłania całą masę mojej uwagi! To pewniak, że doskonale wiecie o co chodzi, nie?

Kreatywne dzienniki + niespodziewajka!

Wiecie, że jestem freakiem, który uwielbia wszelkiego rodzaju albumy, książki, notesy, kartki, karteczki, naklejeczki, co nie? Zdecydowanie! Jakiś czas temu popularne stały się książkowe dzienniki, które zmuszają nas do różnych rzeczy i gwarantują dobra zabawę oraz dają obietnicę osiągania różnych efektów (ubocznych). Wiecie o co mi chodzi? Takie książki, co się każą umorusać w wodzie, podrzeć sobie kartki, narysować coś, uzewnętrznić się w nich, pomyśleć nad sobą, zadbać o relacje z samym sobą lub innymi ludźmi? No hit, po prostu hicior! Więc o tym będzie dzisiejszy post…