All Posts By:mira

Jest w Dzienniku Bliskości takie zadanie, które dotyczy imienia Twojego dziecka…

Nie powiem dokładnie jak ono brzmi (właściwie to są nawet dwa imienne zadania w tej książce :P), ale pokażę w jaki sposób można z tym zadaniem popracować, w zależności od tego w jakim wieku jest dziecko i co lubi robić.

Jako mama Oli Fasoli jestem specem od dwóch kategorii: Gagatek, co chodzi i trochę już gada oraz Dorosły, reszta to będą propozycje stricte teoretyczne. Wydają się być fajne do zrealizowania, ale czy takie rzeczywiście są – dowiem się w przyszłości :D Wy możecie już dziś, jeśli macie z kim pracować!

To co? Bawimy się wspólnie z Dziennikiem Bliskości?

Inspirująca Mamuśka – Antilight

Chcę pozwolić mu zedrzeć sobie kolana, wejść na drzewo, chodzić w podartym ubraniu, być brudnym i szczęśliwym.

Kasia – Antilight. Kolejna kreatywna dusza, którą poznałam w Internetach dzięki wspólnej pasji – scrapbookingowi. Trochę ponad rok temu, kiedy próbowałam rozbujać niniejszego bloga zapytałam Kasię, czy odpowie mi na kilka pytań – była wtedy w ciąży i pomyślałam o zrobieniu eksperymentu – wywiad z Kasią przed urodzeniem córy i po jej urodzeniu. Doskonały moment na uchwycenie zmieniających się poglądów i perspektyw na macierzyństwo. Dziś mam przyjemność opublikować pierwszą część tego wywiadu. Poznajcie Kasię – introwertyczkę pełną tajemnic, sekretów i niezwykłych talentów! Pamiętacie ją z tego posta?

Przemyślenia przy okazji zbliżającego się Dnia Mamy

Czasem jestem zwyczajnie zmęczona macierzyństwem. Wyzwaniami rodzinnej codzienności. Tęsknię do czasów, kiedy nasza rodzina była dwuosobowa. Bez małego Gagatka Oli Fasoli – chodzącego chaosu i tornada. Taki spokój i wolność. Coś, co moja buntownicza dusza bardzo sobie ceni. Puszczam wtedy płyty z muzyką z tamtych lat i przenoszę się w czasie.

I już po chwili przypominam sobie momenty, takie jak dzisiejszy poranek, kiedy pierwsze co usłyszałam to słowa mojej dwulatki: „Kocham Cię bardzo!” i przytulas (a nie jest to dla niej takie zwykłe i codzienne, o nie nie!).

I wtedy żadne dawne dzieje nie mają większego znaczenia. Wzruszenie. Magia, którą Ola wniosła do naszego życia. I już mi lecą łzy po policzkach…

Szczęśliwego Dnia Mamy drogie Panie!

 

Jak w mojej głowie kiełkował pomysł o kreatywnym dzienniku

Hej hej hop hop! Jest tu kto??? Właścicielka tego bloga dawno nie zaglądała, a Wy? Czekacie na kolejnych słów kilka, czy naprawdę nikt już tutaj nie zagląda?

W ostatnich tygodniach bardzo dużo się działo w naszym rodzinnym życiu, bo zaraz po przebyciu jednej choroby leczonej przez trzy tygodnie antybiotykiem, Ola na tydzień wróciła do żłoba i co? I przyniosła kolejnego wirusa, który zafundował nam Święta Wielkiej Nocy w najlepszym hotelu we Wrocławiu: Szpitalu na Koszarowej! Ola zaliczyła odwodnienie i trzy dni z kroplówką. Łącznie w szpitalu spędziliśmy trzy i pół dnia, z czego trzy w całkiem niezłym humorze! Na szczęście Ola już dochodzi do siebie, a ja mam szansę napisać o pewnej akcji, która w ostatnich dniach (a właściwie tygodniach) pochłania całą masę mojej uwagi! To pewniak, że doskonale wiecie o co chodzi, nie?