czas START!

czas START!

Czołem!

W poprzednim poście pisałam kilka słów wstępu na temat Bliskostworów, więc jeśli jesteście ciekawi co to takiego a jeszcze nie wiecie, to zapraszam do przeczytania, a dziś chciałabym się z Wam podzielić jedną z zabaw, jaką wykonywałyśmy z Olą w ramach pierwszego tygodnia Bliskostworowych szaleństw. Uwaga, zabawa być może nie jest odpowiednia dla 15 miesięcznego dziecka, ze względu na zagrożenie połknięcia drobnych elementów, jeśli jednak znacie swoje dziecko na tyle, aby przewidzieć, że branie do ust nieodpowiednich elementów nie przyjdzie mu na myśl, oraz jeśli ani na chwilę nie spuszczacie z dziecka oka – myślę, że możecie się pokusić o podobną wersję!

A zatem co takiego nawyczyniałyśmy?

Otóż zależało mi na zabawie:

  • z kolorami
  • która będzie aktywować zmysł dotyku

Temat przewodni Bliskostworowego tygodnia to Rodzina, a zatem poznajemy członków naszej rodziny, dowiadujemy się jakie są nasze korzenie (korzonki też są dobre), tworzymy kreatywne drzewa genealogiczne oraz portrety rodzinne i robimy to wszystko na co najdzie nas ochota :)))

Stąd też właśnie, w naszym wydaniu kolorowe drzew(k)o (pseudo)genealogiczne zbudowane przy użyciu kredek, taśm washi, niteczek, tasiemek i sznureczków bawełnianych. Drzewo, które rośnie w sadzie obok innych – równie kolorowych – to nasi sąsiedzi z osiedla ;)

Jeśli interesuje Was w jaki sposób zabawę przygotowałam – poczytacie o tym więcej w końcowej części posta. Będzie mi niezmiernie miło, jeśli zainspirujecie się tym pomysłem i opowiecie mi o swoich wrażeniach. Jeśli jednak nie interesuje Was to zupełnie – zapraszam tylko do obejrzenia galerii zdjęć, które natrzaskaliśmy podczas zabawy!

Jeśli nadal to czytacie, to pewnie jesteście ciekawe w jaki sposób przygotowałam i przeprowadziłam tę zabawę… Otóż:

wydrukowałam kartę pracy (materiał pochodzący z subskrypcji Bliskostworów), pokolorowałam kółeczka kredkami w różnych kolorach, dorysowałam im nóżki (jako, że niby drzewka), pomaziałam wnętrza kółeczek przezroczystą taśmą w rolce i zaczęłam w tych miejscach przyklejać splątane niteczki, sznureczki, etc. Kolor do koloru. Cały czas opowiadałam Oli jaki kolor teraz dodaję. W tym czasie, Ola była najbardziej zainteresowana taśmami washi, więc kiedy je obracała w rączkach, również mówiłam jej jaki ma przed oczami kolor i pokazywałam gdzie można go przymocować (do którego drzewka). Jej również przydarzyło się dodać kilka kolorów – podążając mniej lub bardziej za moimi instrukcjami.

Gdy nasz sad był już gotowy, jeszcze raz pokazałam Oli jakie mamy w nim kolory, a następnie zaproponowałam jej wspólne odrywanie poszczególnych fragmentów drzew – zgodnie z kolorem, który najpierw wypowiem. Cały czas nawijałam o tych kolorach, czasem Ola podchwytywała i odrywała odpowiedni kolor, a czasem nie i wcale nikt się tym nie przejął. Grunt to dobra zabawa!

Myślę, że Ola jest odrobinę za mała na tę zabawę (nie do końca jeszcze rozumie koncepcję kolorów), ale jestem pewna, że samo dotykanie sznureczków (niektóre z nich były z gumki, a zatem można było za nie ciągnąć, a one wiadomo – wydłużały się i odskakiwały) pozwoliło Oli rozwinąć umiejętności chwytania maleńkimi rączkami niedużych obiektów i dało ciekawe – odmienne wrażenia sensoryczne w zależności od tego czy odrywałyśmy nitkę, czy też klejącą taśmę. Na pewno powtórzymy tę zabawę za kilka miesięcy, tymczasem chętnie usłyszymy co Wy macie na jej temat do powiedzenia! Jeśli udało Wam się jakąś jej wersję zaadaptować do swoich potrzeb, podzielcie się tym koniecznie w komentarzach!

Tymczasem dziękujemy za odwiedziny!

 

ps. Zapisy na pierwszą edycję Bliskostworów kończą się dziś o północy, ale jeśli nie zdążycie możecie się zapisać na kolejną edycję! Gorąco zachęcam!

Udanego weekendu! Pełnego bliskości z dzieciakami!

Comments are closed.