Category Archives:ZWOLNIJ

Spełnione marzenie i podarunek dla Was!

Udało mi się spełnić pewne odkładane od kilku lat marzenie. Kurs Photoshopa. Niby wprawki miałam już wcześniej, niby wszystkiego można się nauczyć z sieci, ale ciągle odkładałam naukę na później. O ile grafikę wektorową mam opanowaną do perfekcji, o tyle zawsze marzyłam o tym, aby nadać moim projektom dodatkowego pazura. Jakieś przecierki, jakieś wzorki, teksturki. I odpychała mnie od kursów ich cena i brak czasu, którego jakoś nigdy nie potrafiłam na kurs wygospodarować.

Przemyślenia przy okazji zbliżającego się Dnia Mamy

Czasem jestem zwyczajnie zmęczona macierzyństwem. Wyzwaniami rodzinnej codzienności. Tęsknię do czasów, kiedy nasza rodzina była dwuosobowa. Bez małego Gagatka Oli Fasoli – chodzącego chaosu i tornada. Taki spokój i wolność. Coś, co moja buntownicza dusza bardzo sobie ceni. Puszczam wtedy płyty z muzyką z tamtych lat i przenoszę się w czasie.

I już po chwili przypominam sobie momenty, takie jak dzisiejszy poranek, kiedy pierwsze co usłyszałam to słowa mojej dwulatki: „Kocham Cię bardzo!” i przytulas (a nie jest to dla niej takie zwykłe i codzienne, o nie nie!).

I wtedy żadne dawne dzieje nie mają większego znaczenia. Wzruszenie. Magia, którą Ola wniosła do naszego życia. I już mi lecą łzy po policzkach…

Szczęśliwego Dnia Mamy drogie Panie!

 

Jak w mojej głowie kiełkował pomysł o kreatywnym dzienniku

Hej hej hop hop! Jest tu kto??? Właścicielka tego bloga dawno nie zaglądała, a Wy? Czekacie na kolejnych słów kilka, czy naprawdę nikt już tutaj nie zagląda?

W ostatnich tygodniach bardzo dużo się działo w naszym rodzinnym życiu, bo zaraz po przebyciu jednej choroby leczonej przez trzy tygodnie antybiotykiem, Ola na tydzień wróciła do żłoba i co? I przyniosła kolejnego wirusa, który zafundował nam Święta Wielkiej Nocy w najlepszym hotelu we Wrocławiu: Szpitalu na Koszarowej! Ola zaliczyła odwodnienie i trzy dni z kroplówką. Łącznie w szpitalu spędziliśmy trzy i pół dnia, z czego trzy w całkiem niezłym humorze! Na szczęście Ola już dochodzi do siebie, a ja mam szansę napisać o pewnej akcji, która w ostatnich dniach (a właściwie tygodniach) pochłania całą masę mojej uwagi! To pewniak, że doskonale wiecie o co chodzi, nie?

Kreatywne dzienniki + niespodziewajka!

Wiecie, że jestem freakiem, który uwielbia wszelkiego rodzaju albumy, książki, notesy, kartki, karteczki, naklejeczki, co nie? Zdecydowanie! Jakiś czas temu popularne stały się książkowe dzienniki, które zmuszają nas do różnych rzeczy i gwarantują dobra zabawę oraz dają obietnicę osiągania różnych efektów (ubocznych). Wiecie o co mi chodzi? Takie książki, co się każą umorusać w wodzie, podrzeć sobie kartki, narysować coś, uzewnętrznić się w nich, pomyśleć nad sobą, zadbać o relacje z samym sobą lub innymi ludźmi? No hit, po prostu hicior! Więc o tym będzie dzisiejszy post…