No ale właściwie dlaczego???

No ale właściwie dlaczego???

W Grudniu tematem przewodnim jest bojkot konsumpcjonizmu. Eksperymentujesz? 

Ale właściwie: Na co? Po co? I dlaczego?

Poniekąd na to też pytanie przegenialnie odpowiada Ula tutaj! Pisze o bojkocie dużych marek i supermarketów. Dlaczego warto. Polecam lekturę, bo Ula nie owija w bawełnę, tak jak ja tutaj :) Ula wyciąga poważne argumenty! I za to lubię jej bloga! Kolejnym razem kiedy przyjdzie Wam zrobić jakiekolwiek zakupy zastanowicie się, czy sieciówka to dobry pomysł, czy też może warto zapukać w drzwi małego producenta, lub firmy rodzinnej?

Sama wiem po sobie. Firma prowadzona przez mnie i przez mojego męża (czytaj mała i rodzinna) traktuje każdego klienta po królewsku! Naprawdę chciałabym, aby inni też mnie tak traktowali!

Posłuchajcie na przykład – taka wesoła historia z naszego życia: Kilka tygodni temu byliśmy na scrapowym zlocie, czyli dla niewtajemniczonych – to takie targi hobbystów sztuk papierowych i innych podobnych, gdzie wystawcy mogą przyjechać ze stoiskiem i sprzedać swoje produkty. Jednocześnie odbywają się tam kreatywne warsztaty, konkursy, zabawy i spotkania. Ogólnie radość i szczęście!

No i taka rodzinna firma jak nasza pojechała ze stoiskiem w pełnym komplecie, czyli: Mama + Tata + OlaFasola. Noooo… A Ola ma czasem swoje specjalne momenty. Wiadomo. dzieci to po prostu mają. Momenty złości i… zawłaszczania Taty.

Zdarzyło się i tym razem: Tata, który jest mistrzem obsługi klienta i stoiska, zmuszony był do opuszczenia miejsca pracy. Została tam Mama. Która nie potrafi obsługiwać kasy fiskalnej. I wychodzi na to, że liczyć w pamięci też nie potrafi. Więc ta właśnie Mama z RODZINNEJ małej firemki z pełną świadomością popełnianych oszustw (na korzyść klienta!) sprzedała całej chmarze scrapowych maniaków  produkty po zaniżonej cenie. Po co? Byle tylko przez pomyłkę nie policzyć w pamięci za dużo.

A niestety i taka sytuacja się zdarzyła! Ale było mi głupio, gdy policzyłam i mówię:

dycha! (myślę myślę…)

nie! nie dycha! (liczę od nowa)

dycha! (szczęśliwa, ale nadal nie pasuje)

Na to Klientka: osiem!

Na to ja (totalnie zawstydzona): pięć!

A akurat w tym momencie przyszedł Tata i stał z boku zaśmiewając się z poziomu intelektualnego swojej niedouczonej żony. ‚

Cóż…

Będzie Pani zadowolona!

 

Wnioski wyciągajcie sami :P

Tymczasem miałam przejść do kwestii: dlaczego właściwie warto cały ten nasz nieszczęsny KONSUMPCJONIZM bojkotować… Wiecie co? Następnym razem, dobra? Pomyślę jeszcze trochę o tym, żeby Was przypadkiem za bardzo nie oszukać na niekorzyść :)

 

 

  • Podpisuję się :) Jak już wydaję pieniądze, to wolę to zrobić w małych rodzinnych firmach. Bo właśnie – mają duszę! :)