Rusz się!

Rusz się!

Nie bierzcie tego do siebie – Rusz się z tytułu, w domyśle oznacza rusz się Mira! No ale jeśli chcecie dołączyć do Eksperymentu, to w sumie zapraszam :)) Tu dowiecie się jak! Każdy może. I każdy na swój sposób…

Taka na przykład Kasia podzieliła się z nami kilkoma przydatnymi zasadami uprawiania sportu, a także szuka osób chętnych do wzajemnego nawoływania się do ruchu z użyciem mediów społecznościowych (świetny pomysł!). Julia pokazuje jak wyczarować sportowe akcesoria ze starej parasolki (Ta dziewczyna to GENIUSZ!). A Ula mówi odrobinę o pewności siebie, co bardzo mnie intryguje, a także dzieli się pomysłem na ćwiczenie pleców! No… I przychodzi pora na mnie… A ja dalej nie podałam Wam konkretów.

Co robię i w jaki sposób godzę te zajęcia z macierzyństwem…

Po pierwsze: Brzuszki i Pompki – codziennie i bez wyjątku. Razem z Olą. Ona jest moim trenerem. Na słowo: „Ćwiczymy” kładzie się na brzuchu i robi pompki (leży sobie cwana bestia i macha nogami!), a potem woła: „Mama, mama!” No. I mama wie, co ma robić i to pod pilnym okiem terrorystki! Każdego dnia więcej i więcej. Takie miłe połączenie sportu z macierzyństwem!

Po drugie: Wspinaczka raz w tygodniu. Już nawet zaczęłam, zapisałam się na sekcję! WOW! I był wycisk, którego myślałam, że nie przeboleję. I przyszedł plan zajęć na nowy semestr. I wyrzucił z niego sekcję skutecznie. W Listopadzie podejmuję wyzwanie na nowo – Bierzemy dla Oli nianię. Jeden jej wieczór oznacza dla nas sport. Jeden wieczór, aby umożliwić Mamie i Tacie wyjście na randkę. Na ścianę. Niedaleko. Jeśli w Waszym przypadku niania nie wchodzi w grę, polecam zaprosić do siebie na weekend babcię, ciocię, kuzynkę. Sprzedać dziecko komuś i zamiast do kina – polecieć na ścianę. Lub gdzie tam sobie chcecie wyciskać siódme poty!

Po trzecie: Więcej sprzątania!!!!!! Kiedyś nie było Multisportów i innych cudów wianków. Porządna Pani Domu treningi odbywała przy garach i z miotłą w ręku. A teraz??? Teraz nowoczesnym matkom to się w tyłkach poprzewracało! Nie chcą sprzątać, chcą z domu wychodzić. A ja, jak już zatrudniam nianię na dwa dni w tygodniu, to chata będzie musiała wyglądać odrobinę lepiej niż zazwyczaj. A więc postanawiam więcej stać przy garach i biegać po kwadracie z odkurzaczem i mopem parowym, którego ostatnio szczerze pokochałam! Przyjemne z pożytecznym. A i Olafasola może się nauczy, że o dom trzeba dbać? Skoro ma już swój własny prywatny zestaw: szufelka + zmiotka, to i Mamusi może pomoże?? Takie sporty ekstremalne we własnym domu! O.

Biegać nie będę! Zapomnijcie. W taką pogodę, to tylko masochiści biegają! {Pozdrawiamy}

No i na deser: Śmiech – im więcej tym lepiej. Bo podobno przy tym też się nieźle kalorie palą!

A Wy? Jak będziecie eksperymentować ze sportem w Listopadzie? Piszcie!

 

 

 

Comments are closed.