Jak wspomnienia mogą zadbać o nasze relacje z najbliższymi?

Jak wspomnienia mogą zadbać o nasze relacje z najbliższymi?

Dziś opowiem o moim największym życiowym hobby i zrobię to nie bez przyczyny. Chcę Wam przedstawić świat kreatywnego kolekcjonowania wspomnień i zaprosić do przyłączenia się do tej przygody. Dlaczego? Bo jestem pewna, że może ona wnieść wiele dobrego do Waszego życia. I dlatego, że nasza Bliskostworowa akcja, której druga edycja ruszyła w dniu wczorajszym również zachęca do tworzenia albumu! Będzie więc dziś na temat budowania więzi międzyludzkich przy pomocy albumowania. Ale po kolei…

O czym mowa?

O rodzinnych albumach na zdjęcia.

IMG_4178

Czy w Waszych domach są one obecne, czy też może cały dobytek rodzinnych fotografii przechowujecie w formie wirtualnej – na dyskach komputerów? Jak często robicie zdjęcia? W dobie smartfonów, Facebooka i Instagrama jestem przekonana, że bardzo często! Zgodzicie się ze mną? Jak często natomiast wywołujecie je na papierze? Jak często je oglądacie?

Szczerze!

IMG_8142

Z wakacji przywozimy zazwyczaj tyle zdjęć, że ich późniejsze oglądanie zajęłoby wieki. Więc co? Zdjęć nie oglądamy. Albo oglądamy, ale bardzo rzadko! A szkoda! Wyobraźcie sobie zimowe wieczory, kiedy Wasze dzieci rozsadza energia i nie bardzo wiadomo na co ich siły nakierować! Idealny moment na budowanie relacji z dziećmi poprzez oglądanie albumów ze zdjęciami! Świetna pora na wspominanie starych, dobrych dni, słonecznych historii z wakacji lub wesołych historii z dzieciństwa! Tak sobie właśnie wyobrażam siebie, Pawła i Olę Fasolę za kilka lat.

A Wy?

paislee-PocketGuideNo3-12x12-TemplateMJ

U nas jest tak: To ja jestem rodzinnym fotografem, to mnie zawsze na zdjęciach brakuje, to ja skrzętnie notuję maleńkie wycinki naszej codzienności, drukuję zdjęcia i kleję albumy… A mąż wspiera tę moją pasję jak może!

W praktyce: Zawsze ale to zawsze, gdy wracamy z podróży poświęcam godzinkę na przejrzenie zdjęć i selekcję tych ulubionych. Od razu potem je drukuję i trafiają prosto do albumu. Wcale nie trzeba być scrapbookingowym maniakiem (tak jak ja!). Ba! Nie trzeba mieć żadnych zdolności artystycznych, aby album cieszył oko, a powroty do zawartych w nim wspomnień sprawiały przyjemność.

Jak to? A tak, że pewna genialna Pani – Becky Higgins wymyśliła Project Life. Aby zdjęcia nie ginęły w otchłani świata cyfrowego, a jednocześnie aby ich gromadzenie było przyjemne i proste. Wystarczył album, specjalne koszulki i kolorowe karty. Do tego odrobina motywacji (na przykład świadomość, po co to robię) i album uzupełnia się sam!IMG_5151

Jeśli chcecie poczytać trochę więcej na temat tej formy albumowania, odeślę Was do materiałów, które jakiś czas temu stworzyliśmy z projektantkami Family Portraits. Zapraszam tutaj! Zarówno osoby początkujące jak i zaawansowane znajdą tam coś dla siebie!

IMG_7219

A dlaczego warto wywoływać zdjecia? Wracać czasem do wspomnień? Ja znalazłam kilka argumentów, Wy pewnie jak tylko sie nad tym zastanowicie znajdziecie kolejne.

Oto jakie korzyści motywują mnie do prowadzenia naszego rodzinnego albumu:

O budowaniu relacji z własnymi dzieciakami wspomniałam już kilka linijek wyżej. Dodatkowo przeglądając album mamy punkt wyjścia do rozmowy, wspólny temat (często rodzicom brakuje tematu do rozmowy ze swoimi dorastającymi nastoletnimi buntownikami)! Podobno dziecko, które widzi się na zdjeciach obok pozostałych członków rodziny uzmysławia sobie, że jest ważną częścią rodziny. Wie, że w rodzinie ma swoje miejsce. Czasem, w trudniejszych emocjonalnie momentach takie zapewnienie dla naszych pociech może być na wagę złota!

Podobno wspominanie naszych własnych porażek z dzieciństwa przy dzieciach pozwala im lepiej poradzić sobie z własnymi problemami! Daje też do zrozumienia, że ich rodzice również byli dziećmi, również popełniali błędy, przeżywali zawody i borykali się z problemami! I już mamy nić porozumienia! A co lepiej od albumu pozwoli nam rozpocząć rozważania na podobne tematy?

Pamięć jest ulotna – zwłaszcza, gdy mamy małe dziecko, które bardzo szybko się zmienia i dostarcza miliony historii do zapamiętania!  Album motywuje do notowania tych chwil, cykania fotek dzień po dniu! Bez albumu nie pamiętałabym pewnie tony historyjek na temat Oli Fasoli! I nie zobaczyłabym też jak z dnia na dzień jej buziuchna się zmienia!

Album przyjemnie się ogląda, a kiedy zdjęcia zebrane są w całość chronologicznie – łatwo jest wrócić do konkretnych momentów, konkretnych wakacji, lat, czy wydarzeń. Album jest zdecydowanie lepszy do oglądania, niż sterta fotografii, która zakopana gdzieś na dnie pudełka (pewnie w zgodzie z jakimś prawem fizycznym) lubi się rozbebeszać, mieszać i zdjęcia zmieniają kolejność!

IMG_8133

Album doskonale ogląda się również osobom owiedzającym nas – rodzinie, przyjaciołom – oni przecież często są jego częścią! Są częścią naszego życia a więc i wspomnień! Wspólne oglądanie pozwala na pogłębianie więzi również w tych relacjach! Opowiadamy historie, które mogą być początkiem dalszych rozmów.

Ryzyko, że nasze zdjęcia przestaną istnieć razem z awarią dysku – nie istnieje!

A dodatkowo zgodnie z maksymą

If adventure doesn’t wait on the doorstep – climb out through the window

w skrajnych przypadkach album może nas zmotywować do wyjścia z domu i zrobienia czegoś interesującego! No bo co zamieścimy w naszym, prowadzonym regularnie albumie, jeśli w wolnych chwilach nic w naszym życiu się nie dzieje!? Sprawimy, aby się zadziało! (Zapraszam do udziału w Bliskostworach!) To trochę dziwne i może się wydawać sztuczne, ale działa! Cokolwiek zmotywuje nas do zadbania o to, aby nasza codzienność była wyjątkowa – godne jest polecenia!

I żeby nie być gołosłowną w tej kwestii, podam przykład – karty Family Portraits autorstwa Kasi Petrus111

sprawiły, że podczas naszych tegorocznych wakacji postanowiliśmy z mężem wymknąć się z domu i zorganizować sobie piknik pod gołym niebem, przy świetle księżyca! No bo jak mogłabym inaczej użyć tych kart w albumie? Nic dodać, nic ująć!

A Wy? Jakie znajdujecie korzyści z abumowania? Koniecznie podzielcie się ze mną swoimi opiniami!

Comments are closed.