Koniec eksperymentów i donos [prawie] ekspresowy

Hej hej hop hop!

Zgodnie z obietnicą powinnam napisać o tym dlaczego nie chcę kupować w grudniu, a także podsumować eksperyment, ale nie byłoby to zgodne z moim charakterem! Spełnianie oczekiwań zewnętrznych, oł noł, to zupełnie nie w moim stylu. Zamiast tego opowiem Wam o sobie coś nowego oraz zachęcę do wzięcia udziału  w pewnym quizie. Gotowi?

No dobra, trochę podsumuję…

W grudniu wytrzymałam z niekupowaniem przez pół miesiąca! Serio! I byłam z siebie taaaaka dumna. Każdego dnia o tym myślałam z zadowoleniem. Niepotrzebnie też powiedziałam o tym Pawłowi… I potem poszłam do Lidla. I były tam takie wspaniałe naklejki do grudniowego albumu i książeczki, które już dawno chciałam Oli kupić (w jakiej cenie zabójczo niskiej), no i skarpetki, a ja przecież bardzo potrzebowałam skarpetek (możecie nie wierzyć, ale tak było!). No i bach. Reszta poleciała sama.

Jednym słowem: FAIL, totalny FAIL!

Obiecuję, że to już ostatni lincz własnej osoby związany z eksperymentem! Ostatni, bo niestety o moich eksperymentalnych zamiarach nie będę już więcej pisać na blogu. (Jeśli już to o osiągnięciach – o ile takowe nastąpią). Dlaczego? Bo mam tendencję BUNTOWNIKA.

Chcecie wiedzieć co to oznacza? Zapraszam do dalszej lektury…

W grudniu dużo myślałam na temat eksperymentów. Myślałam o tym, że nie wychodzą mi osobiście tak jakbym tego chciała! Sama je przecież wymyśliłam, znalazłam fantastyczne kobiety, które podjęły się wspólnej realizacji tych życiowo-blogowych pomysłów. Kobiet, które tak wspaniale inspirują postami na tematy dla mnie ważne… Zastanawiałam się dlaczego nie wychodzi mi realizacja zadań, które SAMA SOBIE wyznaczam. Pamiętacie post o marnowaniu żywności? No właśnie… I mimo, że podświadomie już dawno wiedziałam jaka jestem, to eksperymentowanie utwierdziło mnie co bycie BUNTOWNIKIEM oznacza w praktyce.

Znacie może Gretchen Rubin? Jest autorką kilku ciekawych poradników na temat szczęścia i nawyków, współtworzycielką podcastu, autorką bloga (i pewnie można by tu jeszcze wymienić szereg innych aktywności). Bardzo interesująca postać! Gretchen jakiś czas temu dużo pisała na temat drzemiących w ludziach tendecji i ich wpływu na sposób w jaki odpowiadamy na oczekiwania własne i innych osób.

Gretchen wyróżnia cztery tendencje:

  • osoby, które chętnie odpowiadają na swoje własne oczekiwania, jak i te zewnętrzne to tzw. APHOLDERSI :D (Upholders)
  • osoby, które w swoich działaniach odpowiadają głównie na oczekiwania zewnętrzne (dajcie mu deadline!) to OBLAJDŻERSI (Obligers)
  • osoby, które do działania motywują wyłącznie czynniki wewnętrzne to KŁESZCZONERSI (Questioners)
  • i wreszcie osoby, które tylko wszystkich wkurzają (łącznie z samymi sobą), kwestionując zarówno oczekiwania zewnętrzne jak i własne – REBELSI (Rebels) – czyli ja.

Dotychczas zawsze myślałam o sobie jako taki właśnie Buntownik, ale nigdy nie zostało to potwierdzone przez kogoś z zewnątrz! Gdy usłyszałam o czterech tendencjach pomyślałam, że jestem takim KŁESZCZONEREM. Gdy ktoś czegoś ode mnie oczekuje to im więcej próbuje na mnie wywrzeć presji, tym mniej efektów otrzymuje w zamian. Im bardziej mi o tym przypomina, tym później to otrzyma – albo pewnie wcale :D Przykład: każcie mi sprzątać – wyśmieję Was! Kupcie mi w prezencie wspaniały sprzęt do sprzątania – pokocham sprzatanie!

I to byłby taki może Questioner. Tymczasem Buntownik ma coś jeszcze!

SAM CHCE COŚ ZROBIĆ. Taaaak! Bardzo chcę przestać marnować jedzenie i zakończyć kupowanie pierdół pod wpływem impulsu (bardzo!!!!), ale… GDY TY (czynnik zewnętrzny) UŚWIADOMISZ MU, że też tego od niego OCZEKUJESZ, nawet mimo, że SAM TEGO CHCE – NIE ZROBI.

Zrobiłam test Gretchen! Przeczytałam wyniki. I faktycznie, masz Ci los – REBEL! Jak nikt! Cała ja. I eksperymenty.

Podsumowując: Jestem kompletnie niezdolna do działania pod (jakąkolwiek) presją innych osób. Czynnik zewnętrzny mnie totalnie demotywuje. Jestem takim Questionerem, który tylko robi to co sam chce robić, a wszelkie wpływy z zewnątrz neguje. I mam coś jeszcze: potrafię w podobny sposób zanegować również działania, które wcześniej, osobiście SAMA sobie sformułowałam! BUNTOWNIK.

Zażyłam, że kiedy działam pod presją obietnicy złożonej Wam tu na blogu – całą sobą buntuję się przeciwko realizacji zadań, które sobie wyznaczyłam i które de facto chcę zrealizować, tylko teraz już nie chcę, bo przecież Wam obiecałam. Trochę to głupie, ale jak poznacie ideę tendencji, wszystko staje się przejrzyste!

I choćbym bardzo chciała dalej eksperymentować, to zdecydowanie wiem, że nie mogę o tym pisać na blogu i zobowiązywać się w taki oficjalny sposób. No chyba, że już po fakcie – opisywać sukcesy! Cóż… mam nadzieję, że dziewczyny (Kasia z ograniczamsie.com, Julia z nanowosmieci.pl, i Ula z panistrzelec.pl) będą kontynuowały eksperymentalny projekt, bo to, co do niego wnoszą jest obłędem!! A ja tymczasem będę się zaczytywać i po cichutku realizować swoje zadania – tak, aby przypadkiem nikt się o nich nie dowiedział!

A Wy? Jaką tendencją jesteście? Macie z tym jakieś kłopoty? Piszcie koniecznie!

 

  • Michalina Skonieczna

    Moje oczy zatrzymały się na słowach „książeczki dla Oli”… I przepadłam. Bo uderzyło mnie, że jeśli mam w pracy jakieś książeczki dla tej cudownej młodej damy, którą wychowujecie, chętnie obdaruję Was zniżką. Właśnie dlatego, że wiem, ile książeczki dają dziecku i jak wielką rolę odgrywają.
    I jestem rebelem. Oj, bardzo jestem.

  • Też jestem rebelem i nie mam z tym problemów. Otoczenie może ma ;)
    Buntujesz się przeciwko regułom zewnętrznym i buntujesz się przeciwko własnym regułom. Musisz mocno się poznać i biorąc wszelkie swoje bunty pod uwagę, skroić swoje reguły pod siebie.
    Mi kiedyś trochę o mnie powiedział (może bardziej potwierdził) test MBTI http://www.humanmetrics.com/cgi-win/jtypes2.asp

    • Mira Jurecka

      Zrobiłam :D Dzięki za udostępnienie namiarów :D

      Ciekawe jaki procent świata blogerskiego to rebel(ianci?) albo freelancerów…

      Najgorszy jest ten bunt przeciwko sobie, bo inni to tam niech sobie mają problemy :D A z sobą? Jakby tu pokojowo? Ta konieczność poczucia niezależności, poczucia wolności decyzji – to niesamowite! Inni chyba mają łatwiej w życiu co?

      • Inni, inni… Ale niestety do końca życia żyć musisz ze sobą :D Poznawaj się powoli i ustalaj takie zasady, na jakie nawet jako rebel się zgodzisz. Małymi kroczkami, ale do przodu :)