Wrocław – miasto jest Twoje – donos ekspresowy

Wrocław – miasto jest Twoje – donos ekspresowy

Mieszkam we Wrocławiu ponad jedną trzecią swojego życia. Mimo, że to mniej niż połowa – miasto to traktuję jako swoje własne. Jedyne. I żadne inne. Kocham miłością wielką i niekończącą się. Zlazłam już tutaj trochę ulic, na studiach co roku mieszkałam gdzie indziej, więc zdążyłam się zaprzyjaźnić z wieloma kątami. I mimo, że w szare, jesienne dni ulice straszą brzydotą, a ludzie w tramwajach śmierdzą przeobrzydliwie (spójrzcie sobie na Paryż!), to za nic na świecie nie zmieniłabym tego, gdzie żyję. No chyba, że na dom pod Wrocławiem, ale to może w przyszłości.

wro

Kiedy znajomi przyjeżdżają do Wrocławia w odwiedziny lubię pokazywać im smaczki tego miasta, które w ostatnim czasie mnie samą zachwyciły. Prowadzę ich w jedną uliczkę, po to, aby za chwilę przypomnieć sobie, że tu – zaraz – za rogiem jest kolejna atrakcja i nasz spacer mógłby tak trwać w nieskończoność. Czy to nowość architektoniczna, albo jakiś wyremontowany bardzo dawniasty zaułek, czy to pyszna kawucha albo smakowity bajgiel.. To miasto jest dla mnie magiczne, bo mimo, że wędrowałam po nim wielokrotnie sama i w grupach z przewodnikami, nadal jeszcze potrafi mnie zaskoczyć czymś wyjątkowym.

Tak też zaskoczył mnie najnowszy przewodnik Pascala po Wrocławiu. Okazało się, że mam jeszcze sporo ciekawych miejsc do odwiedzenia i pokazania przyjaciołom. Czytając każdą kolejną stronę, piszczałam z zachwytu. W księgarni – znienacka – przyciągnęła mnie okładka i kieszonkowy format, a także bardzo promocyjna cena. Zajrzałam do środka i patrzę – o znajoma twarz! Napisał go Gość, z którym całkiem niedawno spacerowaliśmy wraz z rodziną po Wrocławiu odkrywając tajemnice Trójkąta – ulubionej części miasta mojego męża. Biorąc pod uwagę nasze zadowolenie z wycieczki – wiedziałam, że przewodnik również nie będzie chybiony. I nie zawiodłam się. Przeczytałam z wypiekami na twarzy od deski do deski (nigdy jeszcze nie zdarzyło mi się to z innym przewodnikiem, gdyż nudziłam się po pierwszych kilku zdaniach). Teraz czekam, kiedy przyjadą do nas jakieś Kochane Duszki i razem pospacerujemy nowymi szlakami. Również kulinarnymi. Przeczytam nie raz jeszcze na pewno – i Wam również polecam – turystom, zaglądającym do Wrocławia i jego mieszkańcom – tym urodzonym i tym przyjezdnym. A dodatkowe punkty przewodnik dostaje ode mnie za swoją aktualność! Świetna robota!

Zanim przyjedziecie do Wrocka – to Wasza lektura obowiązkowa, dobrze?

Buziol!