Inspirująca Mamuśka – Antilight

Inspirująca Mamuśka – Antilight

Chcę pozwolić mu zedrzeć sobie kolana, wejść na drzewo, chodzić w podartym ubraniu, być brudnym i szczęśliwym.

Kasia – Antilight. Kolejna kreatywna dusza, którą poznałam w Internetach dzięki wspólnej pasji – scrapbookingowi. Trochę ponad rok temu, kiedy próbowałam rozbujać niniejszego bloga zapytałam Kasię, czy odpowie mi na kilka pytań – była wtedy w ciąży i pomyślałam o zrobieniu eksperymentu – wywiad z Kasią przed urodzeniem córy i po jej urodzeniu. Doskonały moment na uchwycenie zmieniających się poglądów i perspektyw na macierzyństwo. Dziś mam przyjemność opublikować pierwszą część tego wywiadu. Poznajcie Kasię – introwertyczkę pełną tajemnic, sekretów i niezwykłych talentów! Pamiętacie ją z tego posta?

fot. by Damian Mierzynski

1.       Kim jesteś, czym się zajmujesz, o czym marzysz?

Jestem sobą, startującym grafikiem freelancerem pracującym z domu. Ilustracje, grafiki, loga, kwiatki i inne drobne projekty to coś co zajmuje mi dzień. Poza tym pracuję nad obroną dyplomu z Grafiki na ASP, ale z tym są małe poślizgi :) Marzę o samych fajnych klientach, których gust zderza się z moim, a współpraca idzie jak z płatka. Chciałabym też spróbować swoich sił w tematach około ślubnych, jak zaproszenia, oprawa poligraficzna i dekoracje, ale jeszcze się za to nie wzięłam. Drugi kierunek to ilustracja książkowa dla dzieciaków i dorosłych :)

2.       Czy uważasz, że żyjesz na wysokich obrotach, czy raczej cenisz sobie ciszę i spokój (jeśli opcja numer 2: w jaki sposób dbasz o tę ciszę i spokój, jakie masz rytuały/patenty na celebrowanie codzienności)?

Ostatnimi czasy zwalniam. Cieszę się otoczeniem, w spokoju piję swoją malusią filiżankę kawy, ogarniam mieszkanie i w między czasie żongluję projektami. Uwielbiam ciszę i spokój! Jestem raczej introwertykiem, wolę posiedzieć sobie w ciszy, niż znosić gwar osób i ciągłe rozmowy. Do działania najbardziej nakręca mnie natura.

Błękit nieba, zieleń drzew i kwiaty na parapecie.

O spokój umysłu dbam starając się utrzymać porządek dookoła siebie. Jestem z natury straszną bałaganiarą, ale odkryłam, że w bałaganie nie pracuje mi się najlepiej. Dlatego dzień zaczynam od ogarnięcia otoczenia, a dopiero później zaczynam działać. Moja codzienność jest prosta, śniadanie, ogarnianie, komputer/farby ogólnie praca, obiad, praca, obijanie się :) Aby w tej rutynie nie zginąć na śniadania staram się ozdabiać owocami przysłowiową owsiankę (w moim przypadku jogurt grecki :P), obiady podawać na stole gdzie stoi kwiatek, kawę piję z ulubionej filiżanki, a na biurku staram się o jakieś świeże kwiaty. To drobnostki, ale umilają życie :)

3.       Jakie są Twoje życiowe priorytety? Czy sądzisz, że maleństwo coś w tym zakresie zmieni?

Życiowe priorytety.

Powiedziałabym, że w życiu dążę do szczęścia.

Miłego dnia, uśmiechu na buzi mojej i męża, zadowolonych klientów, samozadowolenia z wykonanych projektów. Czy mała coś w tym zmieni? No jasne, mam nadzieję że doda nam +500 (haha) punktów do zadowolenia z życia. Jasne będą wzloty i upadki, jak to w życiu bywa, ale myślę, że moje priorytety pozostaną podobne. No dojdzie jeden jeszcze – szczęście małej :)

4.       Jaki jest Twój stosunek do macierzyństwa? Czy sądzisz, że zmieni coś w Twoim życiu? Jakie są Twoje obawy odnośnie pojawienia się Twojego dziecka na świecie? Ile chciałabyś mieć dzieci?

Macierzyństwo… nie umiem o nim jeszcze nic powiedzieć. Nie chcę się nakręcać. Wiem że to nie bajka – teraz w ciąży wspominam sobie jakie dziwaczne wybryki robiłam jako dzieciak i ile moja mama ze mną przeszła. Aż strach pomyśleć, co wykręci nam Julia. No ale jedno wiadomo – macierzyństwo zmieni wiele. Zweryfikuje moje wartości, umiejętności radzenia sobie w najróżniejszych sytuacjach, przetrenuje moją kruchą cierpliwość i da ostro w kość. Mam nadzieję, że tez wynagrodzi część włożonych trudów. Ja niedawno powiedziałam swojej mamie „dziękuję Ci za trud, jaki włożyłaś w wychowanie mnie”. Może kiedyś i Julia doceni moje trudy :) A jak nie ona to, któryś z kolejnych dzieciaków. Marzy mi się więcej niż jedno dziecko.

Sama jestem jedynaczką i wiem, że granie w planszówki z miśkiem nie jest zbyt ciekawe.

Rozwija wyobraźnię, ale chyba też zakrawa o rozdwojenie jaźni. No ale zobaczymy co z tego wyjdzie, na razie niech będzie jedno :)

5.       W jaki sposób przygotowujesz się na przyjście tej maleńkiej istoty? Czy jesteś z tych przyszłych mamusiek, które czytają każdy dostępny podręcznik nt. ciąży/ macierzyństwa/wychowania dzieci? Czy może idziesz na żywioł? Co szykujesz z największą frajdą i entuzjazmem, a co jest dla Ciebie przykrą koniecznością?

Przygotowuję się… prawie wcale. To znaczy coś tam podczytuję, ale chyba więcej, o tym jak mi się dziecko w brzuchu rozwija, niż o jego przyszłym wychowaniu. Z trudem zmusiłam się do rozwikłania numeracji dziecięcych ubrań. Trzy razy sparaliżowana wyszłam ze sklepu z pustymi rękoma. Prawie padłam gdy znajomi skręcili mi łóżko dla dziecka… Nie mam pojęcia jak to się karmi, ubiera, usypia… Liczę na instynkt, nie słucham za wielu porad, ale mam zamiar iść na szkołę rodzenia, choćby z tego powodu, że nie chce mi się czytać poradników. :P

Wierzę w moją maksymę „moja babcia bez internetu wychowała mamę, moja mama mnie, to i ja dam radę”.

Jestem trochę przerażona tym ile pierdół, bzdetów, rzeczy trzeba przygotować przed przyjściem dziecka na świat ale podchodzę do tego jak do projektu. Najpierw rozpoznaję problem, szukam rozwiązań, spisuję listę rzeczy i miejsc, a potem rozporządzam czasem i organizuję zakupy, remonty, ustawienia. Ale nie czerpię z tego jakiejś dzikiej satysfakcji. Cieszę się z efektów, jednak z lekkim niedowierzaniem, że ten alien co mnie ostatnio tak kopie, aż zginam się w pół, będzie żywą osobą, którą mamy się opiekować. Myślę, że uwierzę w to jak mi już Julię włożą w ramiona :)

6.       Masz jakieś wyobrażenie o tym jaką będziesz mamą? Będziesz rozpieszczać swoje maleństwo? Ile czasu chciałabyś karmić piersią i czy w ogóle? Jaki jest Twój stosunek do chustowania, BLW, edukacji met. Montessori, pieluszek tetrowych i ustawy dot. 500+ (wiem, że ta ostatnia Cię jeszcze nie dotyczy).

Trudno mi powiedzieć. Myślę, że wszystko się okaże jak już tą mamą zostanę. Na razie nadal odrzuca mnie ćwierkanie do dziecka i zachwycanie się jego każdym pierdnięciem. Z zebranych jak dotąd danych wynika, że przynajmniej pierwsze 3 miesiące z dzieckiem są zapracowane po pachy i nudne jak flaki z olejem. To chyba dlatego rodzice cieszą się strasznie, gdy dziecko po raz pierwszy świadomie się do nich uśmiechnie. No ale kto wie, co będzie jak już mi te hormony do łba uderzą, może zacznę ćwierkać… może będę rozpieszczać? Nie wiem, czas zweryfikuje. Tak samo jak życie zweryfikuje moje podejście do karmienia piersią – chcę bardzo, chcę długo i będę się starać, ale co z tego wyjdzie? Zobaczymy w praniu :) I tak chyba jest ze wszystkim.

Jara mnie idea chustowania – dziecko cały czas obok Ciebie, bliskość i wolne ręce do klikania w komputer :P BLW wydaje mi się czymś logicznym, w końcu nasi praprzodkowie nie mieli miksera, co najwyżej przeżuwali coś za dziecko i podawali mu papkę ze swoimi zabójczymi bakteriami. Tetra brzmi okej, ale dopiero jak dziecko zacznie siadać i są szanse na rozpoczęcie odpieluchowywania, wcześniej no way! Podziwiam nasze matki i babki, które codziennie robiły jeden albo dwa wsady do pralki, a wcześniej gotowały to w garnku i prały w rzece… Ja poproszę pampersy :) Mamy też projekt gadania do dziecka w dwóch językach po angielsku i polsku, zobaczymy co nam z tego wyjdzie i czy dziecko zacznie gaworzyć do nas ponglishem.

7.       Czy myślałaś o tym, co możesz „stracić” i „zyskać” po narodzeniu Julii?

Nie zastanawiałam się nad tym. Stracić mogę pewnie sporo czasu na przewijanie, trochę włosów na głowie, a jak zacznę ćwierkać to kilka punktów z mojego średniego IQ. Poza tym będę bogatsza w doświadczenia i zawsze będę mogła się wymądrzać „jako matka” :D

8.       Czy masz jakieś obawy dot. macierzyństwa?

No cóż… myślę, że moje obawy są dwie, skrajne. Rozpieszczę dziecko jak dziadowski bicz i ono mi kiedyś na głowę wejdzie, albo będę fatalnym rodzicem i zostanie mi to wypomniane, że nigdy nie śpiewałam kołysanek, że kazałam sikać w tetrę, że zmuszałam do sprzątania pokoju. Ogólnie, że będę złą matką. Ale to chyba taki uniwersalny strach.

9.       Jak sobie wyobrażasz Julię po urodzeniu i w wieku 7 lat?

Po urodzeniu będzie pomarszczoną śliwką, zapewne ze skazą białkową, a moje hormony będą wmawiały mi, że jest najpiękniejszym bobasem świata. W wieku 7 lat Julia pewnie zostanie przemądrzałym dzieciakiem, który zawsze wie lepiej – tak będzie jeśli weźmie po rodzicach, a ja będę miała wszystkiego dość, no ale i tak będę ją kochać :)

10.   Czy planujesz poświęcić Julii specjalny album PL, czy masz może jakieś inne pomysły na dokumentowanie jej dzieciństwa?

Kiedyś były takie książki „Od Kołyski do Mundurka” – zamierzam przejrzeć je jeszcze raz dokładnie i trochę z ich pomocą poprowadzić kieszonkowy album, dokumentujący rozwój dziecka. Nie wiem, czy będę miała zdrowie produkować i drukować milion identycznych zdjęć dziecka, ale myślę że projekt 1 fota w tygodniu jest do zrealizowania :) Chyba chcę więcej zapisać niż sfotografować. Sama gdy patrzę w wyżej wymienioną książkę chętniej czytam wszelkie opisy, niż oglądam tego samego tłustego bobasa. Myślę też, że będzie to album mniejszego rozmiaru, bo nadal chciałabym kontynuować PL rodzinny, nie skupiający się wyłącznie na dziecku. Podejrzewam jednak, że w którymś momencie braknie mi na coś czasu :P

***

Ogólnie dodam jeszcze, że na razie mam w głowie ideę „macierzyństwo, macierzyństwem, ale jestem też jeszcze ja i moje potrzeby”. Nie chcę zostać zawodową matką, nie chcę aby jedyną rolą mojego życia było matkowanie. Chcę jeszcze znaleźć czas dla siebie, rozwijać się i od czasu do czasu skupić na swoich zachciankach. Nie chcę zostawać Matką Polką, co swoje całe życie poświęca dzieciom, domowi i rodzinie. Nie zaśpiewam kołysanek bo nie umiem, chcę umieć się powstrzymać o paplania tylko o dziecięcych kupkach, pieluchach i poradach. Będę chciała wyjść z domu bez dziecka i zobaczyć się z koleżankami. Chcę wysłać dziecko na kolonie i nie dzwonić do niego co godzina.
Chcę pozwolić mu zedrzeć sobie kolana, wejść na drzewo, chodzić w podartym ubraniu, być brudnym i szczęśliwym.
Mam nadzieję, że mi się to uda :) A w miedzy czasie fajnie by było znaleźć chwilę na fryzjera, paznokcie czy przeglądanie Instagrama.

***

Po przeczytaniu odpowiedzi Kasi zadałam jej jeszcze jedno pytanie (wiadomo, jako maniak książek dla Dzieci, nie mogłam nie pociągnąć tego tematu :)):

11. Jakie są Twoje ulubione bajki (pod kątem ilustracji dla dzieci!) – czyimi ilustracjami obecnie się jarasz i uważasz za idealnie idealne!?

Co do bajek to nie mam jakiś ulubieńców, nie przeglądałam książek „konkurencji”, ani jeszcze nie patrzyłam na księgarniane półki. Jasne kojarzę kilka imion Emilia Dziubak to chyba teraz hit i klasyka, mi najbardziej spodobały się jej ilustracje do Pożyczalskich oraz idea książki „Rok w lesie”. Kojarzę jeszcze Katarzynę Bogucką – lubię jej stonowany styl zakrawający lekko o zeszłą epokę. W podobne klimaty wpada Dawid Ryski. Ostatnio na witrynie księgarni mignęła mi książka ilustrowana przez Magdę Kozieł-Nowak – „Dzieci z Bullerbyn”. Okładka była tak ładna że kazała mi się zatrzymać, a ja zastanawiam się nad kupnem książki :) Na Instagramie zaś wygrzebałam ilustratorkę Taryn Knight, w której stylu zakochuję się do bólu! I to chyba tyle co mi się na obecną chwilę przypomina :)

Wyobraźcie sobie, że te Dzieci z Bullerbyn przyleciały do naszej Oli w prezencie świątecznym! Zgadnijcie od kogo? Ach ta słabość Mamowa do pięknych rzeczy! Znamy to znamy!

Dzięki Kasia za Twoje odpowiedzi i podzielenie się kawałkiem siebie na olofasolowym blogu. Czekamy teraz niecierpliwie na drugą część wywiadu!

A Wy Mamusie? Miałyście podobne oczekiwania w ciąży? Czy może diametralnie odmienne? Piszcie, chętnie się czegoś o Was dowiem!

***

fotografia Kasi została zrobiona przez Damiana Mierzyńskiego – podobno oddawała ówczesne nastawienie przyszłej Matki do tej „maleńkiej” zmiany w życiu :)

  • Huma

    Przeczytałam z przyjemnością!
    Bardzo podoba mi się Kasiowe zdroworozsądkowe podejście do macierzyństwa i ciekawa jestem, jak Julka je zmieniła ;-)

    • Mira Jurecka

      he he dokładnie! Może niedługo poznamy odpowiedzi na kolejne pytania :)