Inspirująca Mamuśka – Kinga

Inspirująca Mamuśka – Kinga

Zgodnie z obietnicą spieszę do Was dziś z pierwszą Olo-Fasolową rozmową!

Bardzo miło mi dziś ugościć u nas Kingę. Niezwykle inspirującą Mamuśkę Kuby i Hani. Część z Was już pewnie miała przyjemność poznać Kingę jako Humę na jej dawniej craftowym, a później parentingowym blogu (Humahuppa). Część z Was poznała ją może przy okazji Bliskopada, czyli listopadowego projektu dla rodziców i dzieci, którego jest autorką (o jego powstaniu również dziś tu przeczytacie). Natomiast już na pewno mieliście okazję o niej przeczytać na moim blogu, kiedy przedstawiałam Wam Bliskostwory, których twórczynią również jest Kinga!  Cóż za głowa pełna pomysłów! Zapraszam Was dzisiaj do poznania bardziej prywatnej i emocjonalnej strony Kingi!

IMG_3527

Kim jesteś, czym się zajmujesz, o czym marzysz?

Jestem Kinga, po prostu :) Kinga, która ma problem z odpowiedzią na to pytanie. Bo jestem mamą, ale chciałabym to zaznaczyć na drugim miejscu, tylko to pierwsze takie nie nazwane. Próbuję sama ustalić, kim jestem.

A marzę o tym, by poczuć spokój w spełnieniu. By sprostać swoim oczekiwaniom i być lepszą.

Czy uważasz, że żyjesz na wysokich obrotach, czy raczej cenisz sobie ciszę i spokój? Jeśli to drugie, to w jaki sposób dbasz o tę ciszę i spokój, jakie masz rytuały, sprawdzone patenty na celebrowanie codzienności?

Właśnie u mnie przeplatają się te momenty. Mam wrażenie, że codzienność pędzi, ale uczę się włączać opcję STOP. Mieszkanie na wsi ułatwia mi wyciszenie się – wystarczy drobnostka:

wsłuchać się w odgłosy przyrody

wystawić twarz do słońca

boso przebiec po trawie

I to są takie momenty zatrzymania.

Codziennie też moją chwilą na zapauzowanie jest picie kawy. Wtedy siadam dosłownie na minutkę i celebruję. A najciekawsze jest to, że nauczyłam tego moją Teściową, która popijała kawę pomiędzy innymi czynnościami. Teraz i ona ma w ciągu dnia swój własny moment.

IMG_7359

Jakie są Twoje życiowe priorytety? Czy Twoje dzieci mają na nie wpływ?

Jestem w trakcie wartościowania swoich priorytetów. I podobnie, jak u Ciebie, czuję, że na pierwszym miejscu powinien być dla mnie Bóg, tuż za nim Rodzina. Mój Mąż i dzieci są dla mnie niesamowicie ważni. Kolejnym priorytetem jest dla mnie zdrowie, bo dotkliwie odczułam, że jego brak może mieć wpływ na przetasowania wśród ważnych rzeczy. Nie wyobrażam sobie również życia bez pasji, a potem także pracy.

Jaki jest Twój stosunek do macierzyństwa i czy zmieniło ono coś w Twoim życiu?

Macierzyństwo jest dla mnie lekcją miłości i pokory.

Zmieniło mnie totalnie i sprawiło, że inaczej postrzegam świat. Każdy dzień jest teraz wyzwaniem i nauką.

Jakie masz obawy związane z wychowywaniem swoich dzieci?

Najbardziej boję się, że może mnie zabraknąć przy dzieciach… Boję się o ich zdrowie. Mam też obawy o to, jakich ludzi, mających na nich wpływ, spotkają na swojej drodze. Chciałabym zaszczepić w nich wartości, które dadzą im siłę bycia sobą.

Ile docelowo docelowo chciałabyś mieć dzieci?

Trójkę :)

IMG_3363

W jaki sposób przygotowywałaś się na przyjście Kuby (pierwszego dziecka, przyp. autorki), a jak na przyjście Hani? Czy coś się zmieniło w tym zakresie?

Oj tak! Przygotowywanie się na przyjście drugiego dziecka było całkiem inne niż to pierwsze. Będąc w ciąży z Kubą wydawało mi się, że wszystko jest takie naturalne, że przyjdzie samo. Nie zdawałam sobie sprawy z tego, co mnie czeka. Przy drugiej ciąży nie miałam za bardzo warunków, by celebrować przygotowania. Przede wszystkim ze względu na to, że źle znosiłam ciążę, towarzyszył mi strach o maludę, ale miałam też do zaopiekowania się niespełna dwulatka, więc połączenie tego było ogromnym wyzwaniem.

Czy jesteś z tych przyszłych mamusiek, które czytają każdy dostępny podręcznik na temat ciąży, macierzyństwa, wychowania dzieci? Czy może szłaś na żywioł?

Czytam poradniki, ale wybiórczo. Staram się nie brać z nich rad na ślepo, tylko dostosowywać do swojej sytuacji. Choć przyznaję, że to przyszło z czasem. Teraz wiem, że na przyjście dziecka trzeba się przygotować.

Co szykowałaś z największą frajdą i entuzjazmem, a co było dla Ciebie przykrą koniecznością?

Z przyjemnością przygotowywałam Kubę na przyjście siostry. To były jedne z najpiękniejszych momentów. Wtedy, gdy przytulał się do brzucha i gdy pierwszy raz ją zobaczył. Przykrą koniecznością było dla mnie rozstanie z synkiem, które bardzo zmieniło naszą relację, nad czym ubolewam. Jeśli chodzi o przygotowywania materialnej wyprawki, to nie była dla mnie jakoś bardzo podniecająca. Owszem, czasem oczy mi się świeciły na jakiś drobiazg dla maluszka, ale zwykle rozsądnie podchodzę do zakupów.

Masz jakieś wyobrażenie o tym jaką byś chciała być mamą w oczach swoich nastoletnich już dzieci?

Chciałabym być mamą, na której będą mogli polegać. Mamą, do której mogą przyjść się wygadać i otrzymać zrozumienie i szacunek. Mamą, która ma dla nich czas. Nie chcę być ich przyjaciółką, bo uważam, że przyjaciół będą mieć w swoim wieku i to całkiem inna relacja. Chcę być po prostu MAMĄ.

IMG_7629

Jaki jest Twój stosunek do chustowania, BLW, edukacji met. Montessori, pieluszek tetrowych, ustawy dot. 500+ i innych wynalazków współczesności? 

Uważam, że warto z tego korzystać, ale z rozsądkiem. Trzeba wybrać, co jest dla nas cenne i nie popadać w skrajności. U nas było tak: Kubę mało nosiłam w chuście, nie do końca to czułam. Natomiast przy Hani rozwinęłam skrzydła chustowania i nawet zaraziłam tym kilka osób.

Przy Kubie przerzuciłam się na wielorazowe pieluszki i byłam z tego dumna, świetnie się nam sprawdziło. Przy Hani natomiast opornie mi to idzie i korzystamy z nich sporadycznie.

Edukacja Montessori mnie ciekawi, ale jako wyznawczyni rozwijania twórczego myślenia u dzieci, staram się znaleźć złoty środek i korzystać ze źródeł zarówno montessoriańskiej szkoły, jak i tej twórczej.

Jestem ponadto propagatorką karmienia piersią i staram się edukować młode mamy w tym zakresie. Uważam bowiem, że nie mają one rzetelnej wiedzy na temat karmienia oraz dostatecznego wsparcia ze strony położnych.

BLW jest nam bliskie, ale korzystamy z niego bardzo intuicyjnie. Polecam je natomiast innym, bo widzę, jak dzięki niemu dzieci nauczyły się samodzielności w jedzeniu, a my możemy cieszyć się wspólnymi posiłkami.

W ogóle uważam, że można wychować dzieci bez nowoczesnych gadżetów i choć ciekawe, nie zawsze są użyteczne.

W jaki sposób realizujesz „wychowanie w bliskości” w Waszym domu?

Wychowanie w bliskości rozumiem jako podejście pełne szacunku w stosunku do wszystkich członków rodziny.

Dla mnie bardzo istotne jest poszanowanie i zrozumienie odczuć i emocji dzieciaków, ich etapu rozwojowego. To pewność, że źródłem pojawiających się problemów, są niezaspokojone potrzeby. I w końcu przekonanie, jak ważna jest rozmowa. Zależy mi na tym, by dzieci czuły, że jestem po ich stronie, że mają moje wsparcie, że możemy porozmawiać, wszystko sobie wyjaśnić i znaleźć rozwiązanie.

Czy zanim pojawił się na świecie Kuba zastanawiałaś się nad tym, co możesz „stracić” lub „zyskać” po narodzeniu pierwszej pociechy?

Nie, nigdy nie robiłam takich kalkulacji. Czasem już jako mama, gdzieś tam odczuwałam tęsknotę za tym, co było, ale wtedy równocześnie uświadamiałam sobie, że już nie mogłabym żyć jak kiedyś, bez dzieci.

Jak sobie wyobrażasz Hanię i Kubę w wieku 7 i 18 lat?

Jeszcze tak daleko nie sięgam w przyszłość. Mam nadzieję, że będą szczęśliwi i … mnie przerosną.

W jaki sposób dokumentujesz dzieciństwo swoich pociech?

Przede wszystkim robię zdjęcia i to ja jestem w naszym domu nadwornym fotografem. Gdy byłam w ciąży, namówiłam Paskuda (męża – przyp. autorki) na zakup aparatu i codziennie uczę się fotografować. Bardzo lubię robić layouty ze zdjęciami i mam ich sporą kolekcję (scrapbooking przedstawiałam Wam ostatnio tutaj, layout widać na ostatnim zdjęciu w poście – przyp. autorki). Rzadziej robię albumy, a od niedawna próbuję dokumentować codzienność w albumie kieszonkowym. Staram się zapisywać również momenty warte zapamiętania. Wciąż jednak mam wrażenie, że coś mi umyka, że mogłabym poświęcić temu więcej czasu…

17

Opowiedz nam kilka słów o tym jak powstał Bliskopad.

Bliskopad powstał w mojej głowie w drugiej ciąży, gdy uświadomiłam sobie, że oto ostatni czas jedynactwa naszego pierworodnego. Z potrzeby poświęcenia mu szczególnego czasu i nacieszenia się swoją obecnością. Spodziewałam się, że za moment mogę nie mieć możliwości poświęcenia mu się całkowicie i chciałam wzmocnić naszą więź. Wymyśliłam, że ostatni nasz miesiąc w trójkę będzie wyjątkowy. Na każdy dzień zaplanowałam temat zabawy, aktywności, bo bałam się, że w przeciwnym wypadku gdzieś może mi to umknąć. W ostatniej chwili przed startem zaprosiłam innych do współuczestnictwa i okazało się, że jest więcej takich zwariowanych osób, które mają ochotę się przyłączyć. To był dla nas niesamowity czas, który wspominam z sentymentem.

Dzięki Kinga za przybliżenie nam swojej osoby, to niezwykła przyjemność poznać Twój punkt widzenia na tematy macierzyństwa! 

Kochani, jeśli macie ochotę zadać Kindze więcej pytań, nie krępujcie się proszę! Odwiedzajcie regularnie jej bloga pełnego kreatywnych pomysłów na przeżywanie cudownych momentów w gronie rodzinnym! Znajdziecie ją także na Instagramie humahuppa, gdzie podejrzeć możecie przepiękne wycinki codziennego życia jej rodziny, a także twórczość scrapbookingową Kingi. 

A dla tych z Was, którzy wytrwali do końca dzisiejszego posta mam małą niespodziankę! Zdradzę co nowego razem z Kingą szykujemy! Słyszeliście może o kreatywnych dziennikach/journalach? Otóż szykujemy dla Was Dziennik Bliskości! Już niedługo napiszemy więcej szczegółów i podzielimy się z Wami wybranymi jego stronami! Odwiedzajcie nasze blogi, aby być na bieżąco!

Dzięki wielkie za uwagę!

Comments are closed.