Bóg i modlitwa

Bóg i modlitwa

Hej! Skoro jest to blog o świadomym życiu zgodnym z wartościami, postanowiłam dziś wreszcie napisać więcej o Bogu. W poście na temat życiowych priorytetów stwierdziłam, że mam problem z numerem jeden. Problem, aby oddać go Bogu. I tak to za mną chodziło i wciąż pobolewalo, że postanowiłam nad tematem popracować. Ale oczywiście nie ma lekko. Nie wystarczy, że sobie powiem: „Masz tu Panie Boże numer jeden – bierz!” i już! Trzeba działać. Podjęłam więc kilka małych (aby sie nie zniechęcić) kroków, które wydaje mi się mogą pomóc. Może i Was te pomysły jakoś tycną! Może się przydadzą! Z tego co wiem, nie tylko ja mam problem z oddaniem jedynki Bogu! A zatem do dzieła!
Co wydaje mi się mogę zrobić (i staram się robić), aby oddać Bogu pozycję pierwszą na liście moich życiowych priorytetów:

  1. Ustaliłam sobie nowy cel w życiu – osiągnąć zbawienie. I rozkminiam jak do tego dojść. Doszłam do wniosku, że odpowiedź znajdę w Biblii (geniusz!). Więc czytam! I tu uwaga! Nie wiem jak Wy, ale nie każdą Biblię da się czytać. Znaczy da się, ale ile z tego rozumiem? Ile zostaje? Uwaga, będzie spam: Pozwólcie mi polecić sobie to Wydanie Pisma Świętego. Biblia, którą jeszcze w czasach mojej akademickiej przygody z duszpasterstwem polecił mi kolega. Nada się dla współczesnego czytelnika doskonale! Bo: to całkiem świeże wydanie, poczynione bezpośrednio z języków oryginalnych. Oznacza to w skrócie, że pisana jest zrozumiałym językiem. Ale nie tylko to! Komentarz do tej Biblii, towarzyszy tekstowi na każdej stronie! Otóż spora grupa, bardzo ogarniętych i zorientowanych w temacie specjalistów zebrała się i komentarz napisała. Otrzymujecie w nim kontekst, otrzymujecie w nim wyjaśnienia i co najwazniejsze otrzymujecie naukę zgodną z nauką Kościoła! Oprócz tego we wprowadzeniu godny uwagi jest tekst na temat sposobu w jaki powinno się Pismo Święte czytać. Miód. Jak dla mnie miód. I szczerze dzięki temu: LUBIĘ czytać Biblię. (Nie wspominając o Bible Journalingu, ale o tym może kiedy indziej). Nie czuję się przy tym jak mały młot, który nie bardzo wie, co z przeczytanym fragmentem zrobić. Czytam Biblię, czytam komentarz. I bardzo często modlę się przy tym (również słowami komentarza). I staram się robić to codziennie. Po kilka stron. Czasem więcej, czasem mniej. I zauważyłam, że bardzo dobrze zaczyna mi się od tego dzień.
  2. Zaczynam dzień od modlitwy. Tuż po przebudzeniu, leżę i modlę się, pamiętając o słowach Papieża, które powiedział podczas tegorocznych Dni Młodzieży: „…Boże spraw, abym pokochała swoje życie…” Proszę Boga przede wszystkim o to, aby dzień był wspaniały, abym była spokojna i nie straciła cierpliwości do Oli lub Pawła. Abym kochała drugiego człowieka. Dziękuję za dobrą aurę za oknem, jeśli takowa jest. Dziękuję za miejsce, w którym się znajduję. I tak dalej…
  3. Podczas dnia modlę się kiedy tylko mam wolną chwilę i pomyślę, aby to zrobić. Najczęściej leżąc koło śpiącej Oli dziekuję Bogu za te cudowne chwile spokoju, ten wzruszający moment, te maleńkie łapki, te długaśne rzęski, stópki do tulenia. I jak się sama bawi spogladajac na nią: też dziekuję. I kiedy smacznie się zajadam, dziękuję, że mam czym. I kiedy Paweł zmywa naczynia dziękuję Bogu, że jest taki pomocny. Kiedy się złoszczę proszę Boga o pomoc. Albo Matkę Boską. I modlę się, kiedy dowiem się, że coś niedobrego przydaża się komuś w moim otoczeniu. I modlę się o pomoc z góry zanim zabiorę się do pracy nad grafikami (bo ja to przecież jestem totalny amator!). Przed zajęciami ze studentami też się modlę. O Ducha Świetego. O dobre wypełnianie swoich obowiązków. O cierpliwość i wyrozumiałość. I pokorę. O szacunek dla drugiego człowieka. O babcię się modlę, o osoby, których nie lubię też się modlę…
  4. Wieczorem, kiedy głowa już przytulona do poduszki (no bo przecież wcale nie trzeba na klęczka) jeszcze raz się modlę, przede wszystkim dziękując Bogu za wszystko co mnie dziś spotkało. Staram się pomyśleć o wszystkich łaskach, które do mnie zesłał. To jest taki mój regularny moment praktykowania wdzięczności. A podobno udowodniono naukowo, że bycie wdzięcznym sprawia, że jesteśmy szczęśliwi!
  5. Zmieniłam postrzeganie mszy Świętej z przykrego obowiązku na możliwość otrzymania Łaski od Boga. Łaski, w której Bóg daje mi szansę spotkać się ze sobą, posłuchać swojego słowa, poczuć jego miłosierdzie, poczuć się częścią wspólnoty, kolejny raz odpuszcza mi grzechy i daje możliwość pogodzenia się ze sobą i światem. Dla tych cudów, cotygodniowe wstawanie i marsz w określonym kierunku już nie wydają mi się takie straszne jak kiedyś!
  6. Częściej chodzę do spowiedzi. Bo to uczucie po, ta czysta biała kartka jaką znów jestem, ta radość… są nie do zastąpienia!

I oczywiście to wszystko brzmi nazbyt idealnie. Nie. Nie jest idealnie. Nie jestem świętoszek (daaaaleko mi!). Są dni, kiedy nie sięgam po Biblię wcale, są dni, kiedy zapominam o modlitwie, są dni, kiedy jestem przeraźliwie okropna dla drugiego człowieka i aż wstyd i żałuję strasznie. Ale postanowiłam przecież DIAMETRALNIE oddać ten numer jeden! I szczerze myślę, że się należy. I pracuję. Pracuję nad tym. I to się liczy.

Z innych kwestii, które wiem, że mogłyby mi odrobinę pomóc, dwie:

  1. Zaufanie Bogu. Wiem, że muszę Mu bardziej zaufać. W sumie ufam, zwłaszcza widać to w tematach moich modlitw, ale potrzebuję czegoś jeszcze bardziej praktycznego! Może macie jakieś pomysły?
  2. Oglądanie, czytanie i suchanie treści Katolickich. Mam swoje typy w tej kwestii i to całkiem sporo! Chętnie się nimi z Wami podzielę. Ale innym razem, dobrze? Bo to długi temat! A może i Wy macie coś godnego polecenia? Piszcie!

No i jestem baaaaaaaaardzo ciekawa jakie Wy macie pomysły na oddawanie Bogu pierwszego miejsca w Waszym życiu. Są tu osoby, które to robią? Piszcie koniecznie! Ujawnijcie się! Jak sobie z tym radzicie! Jaki macie na to sposób? W grupie siła!

***  Aaaa! Właśnie mnie olśniło! Spróbuję załatwić Wam bardzo ciekawy wywiad! ***

No… to módlcie się za mnie. Żeby z tym numerem jeden się udało. I zostało na stałe. Żeby być takim baaaaaaaaardzo ciepłym. A nie zimnym, albo w połowie. I tego też Wam życzę.

Dzięki za uwagę!

 

 

  • Mam podobnie z numerem jeden. Ale mąż jest u nas sterem w tej kwestii, co bardzo pomaga i mobilizuje. O sposób pytasz? Modlitwa i pokora. Pokora i modlitwa i tak w kółko.

    • Mira Jurecka

      O tak, ja sobie często muszę powtarzać: Pokorne cielę dwie matki ssie :D

  • Ania

    Cześć,
    czy mogłabyś wrzucić zdjęcia ze środka Biblii, którą polecasz? Zachęciłaś mnie do zakupu, ale chciałabym jeszcze zerknąć jak wygląda wewnątrz. Z góry dzięki. :)

    • Mira Jurecka

      A co konkretnie chciałabyś tam zobaczyć? W czołówce tego posta jest rozłożona ta właśnie Biblia (tylko w małym formacie). Ułożone wszystko jest tak, że przed każdą Ewangelią masz do niej komentarz i na każdej stronie dolna część każdej strony to komentarz do poszczególnych fragmentów zamieszczonych na tej stronie. Doskonale to widać na zdjęciu powyżej :)

  • Huma

    Miruś! Świetnie napisane! Najbardziej z tych momentów lubię właśnie dziękowanie i wdzięczność <3 I dziwnym trafem najczęściej mnie dopadają, jak dzieciaki wreszcie zasną, haha :P a serio dla mnie zawsze, zawsze momentem niesamowitej wdzięczności jest wtulanie się dzieciorków we mnie, czucie ich zapachu i wsłuchiwanie się w oddech. No w nich jest Łaska jak nic! A z rana lubię sobie obejrzeć gadanie ojca Adama: https://www.youtube.com/user/Langustanapalmie, bo daje kopa do spojrzenia na Boga, dobro, siebie, do refleksji. Oprócz tego, co wypisałaś marzy mi się bycie we wspólnocie. Szukam na razie.

    • Mira Jurecka

      Tak, wdzięczność za kawałek ciszy – to się dopiero przy dzieciach docenia! Znajdziesz, jestem pewna! Dzięki Hum!