Ciąg dalszy nastąpi… właśnie teraz!

Ciąg dalszy nastąpi… właśnie teraz!

Pamiętacie wywiad z Kasią? Obiecywałam kontynuację – Julia ma już ponad rok, a Kasia odpowiedziała ponownie na moje pytania. Przekonamy się teraz czy jej podejście do macierzyństwa zmieniło się znacząco odkąd Julia jest na świecie! Sama jestem ciekawa…

1. Ile Julia ma już miesięcy? Jak byś dziś odpowiedziała na pytanie: Co zmieniła w Twoim życiu?
Jeszcze tydzień i będzie 14 miesięcy! A co zmieniła w moim życiu? Ohh! Wszystko? No bez przesady, nadal jestem leniwą pupą, nadal mam bałagan i kocham spać (szkoda tylko, że nie mogę :P). Ale wiele też się zmieniło Julka odkryła przede mną takie pokłady miłości jakie mi się w ogóle nie śniły.
2. Czy po urodzeniu Julii podtrzymujesz chęć posiadania większej liczby dzieci?
Tak! Dajcie mi więcej tych słodkich bobasów, które pożerają mój cały wolny czas, sen i zdrowie psychiczne. Nie żartuję :)
3. Czy nadal „odrzuca Cię ćwierkanie do dziecka i zachwycanie się jego każdym pierdnięciem”? Czy może coś się w tej kwestii zmieniło?
Tak, nadal. Kocham moje dziecko, uwielbiam jak robi te swoje najsłodsze na świecie rzeczy ale nadal nie ćwierkam na widok jej osiągnięć. Zazwyczaj patrzę i się tępo uśmiecham w niemym zachwycie.
4. „Z zebranych jak dotąd danych wynika, że przynajmniej pierwsze 3 miesiące z dzieckiem są zapracowane po pachy i nudne jak flaki z olejem” – czy tak faktycznie było u Was? Bo z tego co wiem, to chyba nie wiało nudą! Opowiesz nam o tym czasie?
Nooo… było zapracowane po pachy i… zapracowane po pachy, oraz przepełnione niekończącym się rykiem nieodkładalnego dziecka. To był moment kiedy przeczytałam wszystko o High Need Baby i… i nic nie pomogło poza upływającym czasem. Tak więc nudno nie było :P
5. Chcesz opowiedzieć o Waszych przebojach z karmieniem piersią? Myślę, że mogłabyś być w tym zakresie niesamowitą inspiracją dla Mam, które czasem zbyt szybko się poddają,…
Ohh… z powodu bardzo ciężkich alergii JJ’a zdołałam karmić ją tylko 10 miesięcy. Każde karmienie było dla mnie jedną z najmilszych chwil spędzonych z dzieckiem. Serio, kocham karmić i rozstanie się z tym przyprawiło mnie o lekkiego doła. Ale niestety trzeba było. Julkę uczulało wszystko co jadłam, a ostatnie 4 miesiące jadłam 12 rzeczy na krzyż (wiem bo liczyłam). W czasie tych 10 miesięcy przeczytałam co się dało o alergiach i nadwrażliwościach, odwiedziłam wielu lekarzy i niestety w końcu przeszłyśmy na mm. I tak jestem z siebie dumna, że wytrwałam tak długo, ale wiadomo szczęśliwa mama = szczęśliwe dziecko :)
6. „Jara mnie idea chustowania – dziecko cały czas obok Ciebie, bliskość i wolne ręce do klikania w komputer” – jak to u Was było z chustowaniem?
Nie wyszło :) Julia nie była fanką chustowania, wolała zwykłe noszenie na rękach (non stop :P). Potem udało się z kółkową i ona nas ratowała w kryzysie wózkowym, a na koniec się przesiadłyśmy na tulę, którą JJ już akceptuje.
7. „Mamy też projekt gadania do dziecka w dwóch językach po angielsku i polsku, zobaczymy co nam z tego wyjdzie i czy dziecko zacznie gaworzyć do nas ponglishem.” – Czy faktycznie to realizujecie?
Nie wyszło szczerze mówiąc. Na początku coś tam próbowaliśmy, ale się rozjechało :)
8. „Kiedyś były takie książki „Od Kołyski do Mundurka” – zamierzam przejrzeć je jeszcze raz dokładnie i trochę z ich pomocą poprowadzić kieszonkowy album, dokumentujący rozwój dziecka. Nie wiem, czy będę miała zdrowie produkować i drukować milion identycznych zdjęć dziecka, ale myślę że projekt 1 fota w tygodniu jest do zrealizowania :) Chyba chcę więcej zapisać niż sfotografować. Sama gdy patrzę w wyżej wymienioną książkę chętniej czytam wszelkie opisy, niż oglądam tego samego tłustego bobasa. Myślę też, że będzie to album mniejszego rozmiaru, bo nadal chciałabym kontynuować PL rodzinny, nie skupiający się wyłącznie na dziecku. Podejrzewam jednak, że w którymś momencie braknie mi na coś czasu :P”
Jak Ci idzie realizacja tych zamierzeń?
Hmm, album troszkę stanął na 10tym miesiącu – skończę go do 12 a potem się zastanowię co dalej. I tak jak myślałam, nie jestem maniaczką robienia tony zdjęć dziecku – na początku było ich dużo, a obecnie rzeczywiście powstaje ok 1 zdjęcie w tygodniu :)
9. „Ogólnie dodam jeszcze, że na razie mam w głowie ideę „macierzyństwo, macierzyństwem, ale jestem też jeszcze ja i moje potrzeby”. Nie chcę zostać zawodową matką, nie chcę aby jedyną rolą mojego życia było matkowanie. Chcę jeszcze znaleźć czas dla siebie, rozwijać się i od czasu do czasu skupić na swoich zachciankach. Nie chcę zostawać Matką Polką, co swoje całe życie poświęca dzieciom, domowi i rodzinie. Nie zaśpiewam kołysanek bo nie umiem, chcę umieć się powstrzymać o paplania tylko o dziecięcych kupkach, pieluchach i poradach. Będę chciała wyjść z domu bez dziecka i zobaczyć się z koleżankami. Chcę wysłać dziecko na kolonie i nie dzwonić do niego co godzina. Chcę pozwolić mu zedrzeć sobie kolana, wejść na drzewo, chodzić w podartym ubraniu, być brudnym i szczęśliwym. Mam nadzieję, że mi się to uda :) A w miedzy czasie fajnie by było znaleźć chwilę na fryzjera, paznokcie czy przeglądanie Instagrama.”
Jak dotychczas życie z Julią zweryfikowało te plany?
Nic się nie zmieniło w tej kwestii. Nie jestem Matka Polką, lubię mieć czas dla siebie (na przykład teraz P wziął małą na długi spacer, a ja zrobiłam sobie małe SPA). Kołysanki śpiewałam tylko w chwili desperacji (nie działały :P). O dzieciach gadam z wieloma osobami, ale czasem staram się pogadać o innych rzeczach ;) Julia ma na sobie siniaki i zadrapania, codziennie płacze z dziesięć razy bo się o coś walnęła. Podchodzę do niej wtedy i mocno tulę by ukoić smuta. Staram się dawać Julce jak najwięcej miłości, ciepła i bliskości, ale pamiętam też o sobie, jak już wspomniałam wcześniej „szczęśliwa mama = szczęśliwe dziecko” :)
Wygląda na to, że Julia nie zmieniła swojej Mamuśce światopoglądu! Oby tak dalej! To co? Życzymy Kasi kolejnych Bobasów???
Skoro tak dobrze jej robią, to ja życzę przynajmniej jeszcze ze trzech! :)

Comments are closed.