Ogrzejmy listopad bliskością

Ogrzejmy listopad bliskością

Heja! Właśnie rusza trzecia już z rzędu edycja FENOMENALNEJ akcji BLISKOPAD, organizowanej przez Kingę. W tym roku będzie jeszcze bardziej wyjątkowa (to w ogóle możliwe??), bo oprócz zadań, które były obecne w poprzednich edycjach projektu, Bliskopadowi towarzyszyć będą również posty związane tematycznie z bliskością – od nas i Was – blogerów! Nie mogę się ich wszytskich doczekać!

Moim dzisiejszym postem chcałabym Was przede wszystkim zachęcić do wzięcia udziału w akcji… Ale nie tylko (o tym za chwilę)! Więc na początek słowo wyjaśnienia dla tych z Was, którzy spotykają się z Bliskopadem pierwszy raz:

Zabawa polega na tym, że na każdy dzień listopada (najbardziej szarego miesiąca w roku!) Kinga przygotowała dla nas pomysł na rozgrzanie domowej atmosfery. Chodzi przede wszystkim o to, aby przeżywać tę jesienną codzienność w ogromnej bliskości ze swoimi dzieciakami, a wykorzystać do tego odrobinę dobrych chęci i naszą własną, rodzicielską kreatywność!

Gdy pierwszy raz zobaczyłam listę tegorocznych pomysłów, złapałam się za głowę pełna podziwu! Znajdziecie tam rzeczy maleńkie, które można zrealizować w wielkim stylu, są też drobnostki, będące w stanie rozpalić ogromne pokłady bliskości, ale znajdą się tam również wyzwania – giganty! Najlepsza jest jednak uniwersalność pomysłów, bo to my jako rodzice mamy w realizacji zadań największe pole do popisu! Od nas i naszych możliwości czasowych zależy w jaki sposób temat zrealizujemy! I wiecie co jest najlepsze? Że każdy pomysł jest dobry! A zatem do dzieła!

Ale ale ale…
Jak pisałam na wstępie – mój post to nie tylko zachęta do wzięcia udziału w projekcie!

Mam ogromny zaszczyt być jedną z pierwszych osób, którzy na temat bliskości będą się dla projektu Bliskopad wypowiadać na swoim blogu! I wiecie co? Postanowiłam zacząć z grubej rury i bez lukru:
Zacznę od problemów z bliskością! Ha! A takich chyba nie brakuje, co? Przynajmniej u nas nie brakowało :)

Od maleńkości (maleńkości Oli of kors) mam wrażenie, że nasza córka nie lubi się przytulać lub też całować! Gdy ktoś ją próbuje dotknąć, to raczej odpycha od siebie tę osobę, aniżeli wpada w jej objęcia z zachwytem. Co więcej: na całusy pomiędzy rodzicami Ola we wczesnych miesiącach reagowała płaczem zazdrości, czasem wręcz agresją (w stronę mamy oczywiście – łamiąc przy tym moje serducho!). W skrócie: Ola postanowiła sobie zawłaszczyć tatusia i do tego limitować mamie możliwość tulenia czy całowania swojego dziecka! A tu psikus! Mamusia miała zupełnie inne plany… Ja bowiem z kolei należę do tych nadgorliwie przytulających! I jak tu pogodzić tak odmienne pomysły na życie?

Nic na siłę! Nie można dziecka do niczego zmuszać! Przenigdy! Trzeba znaleźć sposób, aby gagatka oswoić! I tu oczywiście pojawia się Bliskopad z masą podpowiedzi od Kingi i innych rodziców. Ale my mamy też kilka swoich podpowiedzi i doświadczeń… Jeśli macie ochotę się z nimi zapoznać, zapraszam do dalszej lektury.

Kwestię zazdrości oswoiliśmy dość szybko: rodzice nadal przy dziecku nie żałowali sobie czułości, natomiast w sytuacji gdy Ola buntowała się przeciwko wszelakim ich objawom – TATA ULUBIENIEC małego potworzaka przemawiał dziecku do rozsądku (opowiadał pełen spokoju, że tak nie można; że mamusi trzeba cacy cacy zrobić, zamiast bić po twarzy; że mamusię też trzeba przytulić, itepe itede.) Po rozmowie następowało wspólne tulenie, całowanie i wszyscy byli szczęśliwi. Zakliknęło na szczęście jakoś tak samo z siebie, naturalnie. I stosunkowo szybko.

W kwestii natomiast oswajania Olifasoli z czułościami, pomysłów pojawiało się bardzo wiele, natomiast na dziś wybrałam kilka ulubionych. Oto i one:

1. Chustowanie i nosidło Tula.

Kilka razy dziennie się nosiliśmy (nosimy do dziś) – do snu, czy drzemki, w górach czy w gościach – o tym pisałam w tym poście: click! Nasze zapotrzebowanie na przytulańce zostało w podstawowym aspekcie zaspokojone. Pamiętam taki moment, kiedy bardzo wyraźnie czułam, że nasze serducha (moje i Oli) się synchronizują w biciu. Niesamowite uczucie. Takie ciepełko rozlewa się w człowieku! Bezcenne! Z całego serca polecam każdemu rodzicowi korzystanie z dobroci chust i nosideł!

2. Zabawy w masażyki.

Kiedy Ola była mała miałam w zwyczaju śpiewać jej zmyślane na poczekaniu piosenki, ale też wymyślałam przeróżne wierszyki towarzyszące zabawom dotykowym. Jestem pewna, że znacie ten wierszyk: „Idzie rak, nieborak, jak uszczypnie, będzie znak”, czy też: „Idzie kominiarz po drabinie, fiku miku – już w kominie”. No i „Pisze pani na maszynie,…”. To właśnie te klimaty! Wierszykom towarzyszą zabawy w stylu: wędrowanie paluszkami po ciele, po pleckach dziecka oraz delikatne uszczypnięcia czy inne formy dotyku. Ja dla Oli wymyśliłam dodatkowo:

„Idzie pajączek do Oli rączek (wędruję wszystkimi palcami ręki rozcapirzonymi na boki, zaczynając od brzuszka w górę), zbłądził w połowie (przechodzę przez rączki do karku), już jest na głowie (i tu następuje „czochranie” czupryny Oli)”

Albo inna zabawa przeznaczona na końcową fazę kąpieli:
„Jeden paluszek, drugi paluszek (masowanie pod wodą kolejnych paluszków u nóg dziecka)
– gdzie Ola ma brzuszek? (Ola pokazuje, a ja ją tam głaszczę)
Trzeci paluszek, czwarty paluszek…
– gdzie jest Oli pępuszek? (smyramy po pępku)
Piąty paluszek, szósty paluszek…
Ola jeszcze nie myła dziś uszek (i zaczynamy mycie uszu)
Siódmy paluszek, ósmy paluszek…
– płynie do nas karaluszek (lekko naganiamy wodę w kierunku brzuszka)
Dziewiąty paluszek, dziesiąty paluszek…
Koniec tych pogaduszek! (można spróbować wyciągnąć z wody, choć nie każde dziecko polubi tak na wariata)”
Z tego co kojarzę jest dostępna na rynku książka „Przytulanki, czyli wierszyki na dziecięce masażyki”, myślę, że spokojnie można po nią sięgać, w celu oswojenia malucha z czułościami! My na pewno to jeszcze zrobimy.

3. Przytulanie innych członków rodziny na oczach dziecka.

Gdy maleńka Ola obserwowała mnie tulącą moją własną mamę, czy też babcię – na pewno oswajało ją to z postawą bliskości. Pamiętam jej zatrzymanie i wpatrzone w sytuację oczęta. Nie wiem w jakim stopniu, ale myślę, że takie scenki rodzajowe, w naszym przypadku zadziałały na korzyść. Ola zaczęła sama z siebie podchodzić do mnie, czy do taty i wtulać się w nasze nogi. Magiczne uczucie!

4. Buziaczek dla zwycięzcy.

Uwielbiam całować Olę. Mogłabym ją cmokać bez przerwy. Ale oczywiście nie zawsze jest to przez nią mile widziane. Aby oswoić Olę z całuskami, wymyśliłam ostatnio taką naszą małą rodzinną aktywność, którą myślę, że cała nasza trójka szczerze polubiła. Kiedy układamy puzzle (Ola uwielbia to robić!) po ułożeniu każdego obrazka składającego się z kilku elementów wołamy: „buziaczek dla zwycięzcy” i cmokamy się wszyscy nawzajem. Ola wówczas robi to z wielką ochotą. Gdy taty nie ma w domu, cmoka najpierw mnie w buzię, a następnie puszcza buziaczka w powietrze (w kierunku drzwi wyjściowych) i mówi: „taty”. Czasem dla taty lecą w ten sposób jeszcze ze trzy dodatkowe cmokasy! A mnie bawi to i wzrusza niesamowicie! Polecam spróbować!

5. Zrób to dziś, a efekty zobaczysz w przyszłości: Album pamiątkowy.

Prowadzę dla Oli album zdjęciowy, w którym oprócz zdjęć gromadzę też śmieszne zdarzenia z życia Oli Fasoli w formie tekstowej. To taka nasza rodzinna kronika. Pisałam o tym trochę tutaj: click! I szczerze wierzę, że ten mój dzisiejszy wysiłek będzie w przyszłości owocował możliwością dalszego budowania relacji bliskości pomiędzy nami. Kiedy Ola będzie już odrobinę starsza, wyobrażam sobie momenty, w których wspólnie oglądamy nasz album, czytamy te historie i wzruszamy się przy tym do łez. To taka moja mała inwestycja na przyszłe dni.

I oczywiście lista patentów mogłaby się dalej ciągnąć w nieskończoność, ale na tym właśnie pomyśle dziś zakończę. Pomimo, że Ola ma swoje lepsze i gorsze dni i nie zawsze jest chętna na przytulańce, myślę, że całkiem nieźle sobie uczucie bliskości oswoiliśmy. Akcja Bliskopad na pewno nam w tym pomogłai jestem pewna, że i Wam może pomóc, jeśli tylko borykacie się z jakimikolwiek trudnościami! A jeśli macie własne pomysły na zbanie o relacje bliskości w sytuacjach trudnych – piszcie śmiało, chętnie poznam Wasze doświadczenia.

**********

Ach i jeszcze jedna ważna kwestia!! Jak już się przyłączycie do Bliskopada, nie zapomnijcie, że każdy z nas pełni w nim ważną rolę! Dajcie się zmotywować rodzicom z bliskopadowej grupy, ale też bądźcie motywacją dla nich! Koniecznie udostępniajcie Wasze pomysły na realizację zadań i zdjęcia Waszych domowych poczynań na Instagramie czy też Facebooku. Użyjcie tagów: #bliskopad2016 #naszsposobnabliskosc #bliskostwory, a na pewno Was odnajdziemy!

Nie bójcie się szerzyć w Internetach idei bliskości!!
Rozgrzejmy ten listopad do czerwoności!!

Dzięki za uwagę.

Comments are closed.