Porozmawiajmy znów o Bogu i priorytetach

Porozmawiajmy znów o Bogu i priorytetach

Pamiętacie moje posty na temat życiowych priorytetów i o tym jak chciałabym, aby w moim życiu Bóg zajmował pierwsze miejsce? Obiecałam Wam w związku z tym wywiad! I dziś nadszedł czas, kiedy ma on możliwość ujrzeć światło dzienne! Dzień idealny na post o tematyce Chrześcijańskiej! Dzień Objawienia Pańskiego. Święto, w którym Jezus pokazuje nam, że chce, abyśmy go szukali i odnaleźli! Mam dla Was rozmowę z osobą, dzięki której pewnego dnia, jakiś czas temu, na nowo odnalazłam sposób na zbliżenie się do Boga. Zapraszam na słów kilka o tym w jaki sposób można się starać postawić Boga na pierwszym miejscu na liście swoich życiowych priorytetów.

Pozwólcie mi przedstawić sobie Daniela Brzezinę, ślązaka, który pisze o sobie, że jest człowiekiem szczęśliwym. Człowiekiem realizującym misję służby dla Królestwa Bożego poprzez pracę dla portalu 2ryby.pl (znacie? jeśli nie, to koniecznie zajrzyjcie!)
Poznałam Daniela jeszcze w czasach studenckich we wrocławskim Duszpasterstwie Akademickim Maciejówka. Półtora roku temu Daniel skontaktował się ze mną w sprawie wolontariatu w portalu 2ryby.pl, jakiego podjęłam się pomimo znikomych umiejętności graficznych, które były potrzebne. Od tamtego czasu w moim życiu trochę się poprzewracało i mimo, że nadal nie potrafię jeszcze oddać Bogu swojego no1 na liście priorytetów, to dzięki temu wolontariatowi jestem o krok bliżej. Myślę, że wypowiedzi Daniela mogą mi (i również Wam) pomóc wykonać kolejny krok na tej drodze!

Daniel, powiedz nam o sobie kilka słów, kim jesteś, czym się pasjonujesz, czym się w życiu zajmujesz?
Jestem osobą, mężczyzną, synem, narzeczonym, przyjacielem, synem Bożym, ślązakiem.

Jeśli za definicję pasji przyjmiemy, że to jest coś co będę robił nawet pod groźbą śmierci, to moją pasją jest wiara, więź z Bogiem, służba dla Królestwa.

Chociaż nie wiem jak by to wyszło gdyby naprawdę ktoś mi zagroził śmiercią, mam nadzieję, że wiara okazałaby się większa.
Jestem szczęśliwy, bo realizuję moją pasję w życiu. Po pierwsze w tym roku się żenię :) Po drugie jestem, wzrastam we wspólnocie katolickiej Dom na Skale, i po trzecie w pracy mogę służyć dla Królestwa, bo pracuję dla 2ryby.pl.

Co dla Ciebie oznacza stwierdzenie, że Bóg jest w życiu na pierwszym miejscu?

Myślę, że to przede wszystkim chodzi o więź z Bogiem, że Bóg jest tym najważniejszym przyjacielem. I to jest Miłość, która jest źródłem wszystkiego w Twoim życiu.

W praktyce to nietypowe, bo to jest inaczej niż przyjaźń z człowiekiem, który fizycznie może być obok, ale jest dużo podobieństw do przyjaźni z człowiekiem, np. trzeba o tą więź zawalczyć, poświęcić czas na spotkanie, rozmawiać (dla mnie w praktyce słuchanie Boga to czytanie Pisma Świętego – czasami to co czytam szczególnie mnie poruszy czy jest adekwatne do tego co przeżywam w życiu), można odczuć więź na poziomie serca. Wszystkie inne rzeczy jak miłość do innych osób czy przestrzeganie przykazań wynikają dopiero z tej pierwszej Miłości.

Pamiętam, że gdy poznałam Cię w Maciejówce to właśnie najmocniej mi w Tobie zaimponowało: Twoja znajomość Pisma Świętego. Miałeś je przy sobie, całe pooznaczane. Widać było, że jesteś żywo zainteresowany Słowem Bożym. Było to dla mnie zupełnie nowe doświadczenie, nigdy wcześniej nie spotkałam kogoś, kto byłby tak bardzo zainteresowany Pismem Świętym. Pamiętam, że wychodziła wtedy nowa edycja Pisma z komentarzami i polecałeś je w ogłoszeniach po mszy. Pierwsze co zrobiłam po powrocie do mieszkania studenckiego to było zamówienie tego wydania. I od niego zaczęło się moje zainteresowanie Biblią.

Czy uważasz, że w Twoim życiu Bóg jest na pierwszym miejscu? W każdej chwili? Nawet w chwilach słabości?
Myślę, że w rzeczywistości Bóg nie jest cały czas na pierwszym miejscu w moim życiu, ale chcę, żeby tak było, taki jest projekt.

Mówisz, że nawet Święci to mają?? :D

Co konkretnie robisz aby swoje życie oddawać Stwórcy? Jak dbasz o tę relację z Bogiem? Chodzi mi o jak najbardziej praktyczne „czynności”. Jakie trudności napotykasz i jak sobie z nimi radzisz?
Wstaję o 6.00, robię kawę i siadam do porannego czytania Pisma Świętego, 20 min, trochę czytam, a potem próbuję medytować, kontemplować, być w tym sercem. Potem w ciągu dnia staram się (jeszcze nigdy mi tak całkiem nie wyszło) co godzinę wracać myślami i sercem do Boga. Chcę, żeby moja codzienność była w Nim zakorzeniona. Często po modlitwie czuję się dobrze, jestem skoncentrowany, zmotywowany, radosny, kochający, chciałbym tak cały czas, ale to jeszcze wciąż w ciągu dnia pryska. Wieczorami staram się robić ignacjański rachunek sumienia (czyli przede wszystkim dziękuję za to co było dobre i staram się wyciągać wnioski).
Jestem też częściej niż raz w tygodniu na Mszy – ostatnio ciężko mi wytrzymać na Mszy, ale czuję się wewnętrznie umocniony przez przyjęcie Komunii. Raz na miesiąc chodzę do spowiedzi, a jak więcej nagrzeszę, to częściej. Zawsze po spowiedzi czuję się odnowiony, szczęśliwy i lekki :)

Najbardziej miłosierdzia doświadczam, kiedy spowiednik nic ekstra mi nie powie, tylko pokuta, rozgrzeszenie i do domu :) Wtedy doświadczam najbardziej, że Boże przebaczenie, zbawienie jest dane mi za darmo.

Mam jeszcze jedno pytanie a propos czytania Biblii: możesz mi powiedzieć co szczególnie Cię do tego motywuje? Jak radzisz sobie w chwilach kiedy Ci się nie chce? Czy w ogóle masz takie chwile?
Ja w zeszłym roku tez codziennie czytałam a teraz w ogóle nie mogę się do tego zabrać, choć pamiętam jak dużo dobrego wnosiło to do mojej codzienności. Jak byś radził przeskoczyć taki brak motywacji/takiego lenia?

Mam chwile, że mi się nie chce, ale nie uzależniam tego od tego czy mi się chce ;)

Modlitwa ze Słowem Bożym jest moim pierwszym pod względem ważności postanowieniem w życiu. Pracuję nad wieloma, ale to jest najważniejsze dla mnie, bo myślę, że więź z Bogiem to fundament.

Niedawno się nad tym zastanawiałem czy mam więź z Bogiem, myślę, że to jest najważniejsze we wierze. I nie mogłem dać sobie jednoznacznej odpowiedzi. To mnie zmotywowało na nowo do odnowienia modlitwy Słowem Bożym, próby pogłębienia tego, szukania rozmowy, więzi.
Bardzo mi w tym też pomaga moja narzeczona i wspólnota – kładą duży nacisk na więź z Bogiem, która zaczyna się na modlitwie osobistej, zwłaszcza z czytaniem Pisma Świętego. Też kilka razy tworzyłem swoją konstytucję i zawsze Bóg był na pierwszym miejscu, więc motywacja wynika bezpośrednio ze tej konstytucji.

Gdybyś miał przyjaciela, który niedawno się nawrócił i szuka sposobu, w jaki może swoje życie całkowicie powierzyć Bogu, co byś mu poradził zrobić? Jaki pierwszy krok byś mu zasugerował?
Poleciłbym mu wejście do wspólnoty modlitewnej, sam jestem w „Dom na Skale” we Wrocławiu, to bardzo umacnia i pomaga wzrastać, zwłaszcza na początku. Myślę nawet, że bez tego się nie da. Nie chodzi mi tylko o paczkę znajomych przy kościele, chociaż to już coś ;), ale właśnie o wspólną modlitwę i osoby, z którymi wzajemnie dzieli się wiarą i buduje.

Dzięki Daniel za Twoje odpowiedzi za podzielenie się z nami kawałkiem Twojej osobowości! Dzięki też, za ogrom pracy jaki wkładasz w funkcjonowanie portalu 2ryby.pl. Myślę, że jest to fantastyczne miejsce, dające możliwość poznania Boga i nawiązania z nim więzi. 

***

A Wy? Czujecie się w Nowym Roku zmotywowani do budowania więzi przyjaźni z Bogiem? Ręka w górę kto planuje wstąpić do jakiejś wspólnoty Katolickiej?

Comments are closed.